Kupiłam słodycze i poszłam do kochanki męża

Mam 44 lata, na imię Monika i jeszcze niedawno byłam o krok od rozwodu. Może Cię to zaskoczy, ale doskonale zdawałam sobie sprawę z niewierności mojego męża, wiedziałam nawet, kiedy poznał swoją kochankę i jak to się wszystko zaczęło. Żyję z nim od 25 lat, znam go na wskroś, potrafię określić 100 odcieni jego nastrojów, patrząc na niego. Wiem, jakie kobiety lubi, jak stopniowo się zakochuje, traci głowę i przestaje myśleć o konsekwencjach.

Wiedząc o jego zachowaniu i o tej drugiej kobiecie, miałam dwa wyjścia- albo mu wybaczyć, zaakceptować to i żyć dalej, albo złożyć pozew o rozwód i całkowicie zmienić swoje życie. Choć może się to wydawać dziwne, wybrałam pierwszą opcję. Absolutnie nie chciałam zmieniać mojego domu, dzielić naszego majątku, tłumaczyć się komukolwiek, a co najważniejsze, nie chciałam krzywdzić moich dzieci. Żyłam własnym życiem, miałam własne zainteresowania i tylko czekałam, aż mój mąż będzie miał dość. Możecie mi pisać o moim braku godności i kompletnym braku szacunku do siebie, ale ja wybrałam własną drogę.

Mąż, gdy był  w domu starał się być dla mnie idealny, dbał o mnie, był uważny i zawsze spokojny. A potem, oczywiście, coś się stało z jego kochanką. Myślę, że zaczęła wymagać więcej. A on zaczął szukać różnych powodów do kłótni, a ja wręcz przeciwnie, stawałam się coraz bardziej idealna i nie dawałam żadnych powodów do kłótni. Wtedy zdecydowałam, że już czas. Kupiłam trochę słodyczy  i pojechałam ją odwiedzić.

Od dawna wiedziałam o niej wszystko. Kim była, gdzie mieszkała, czym się zajmowała, a nawet ile zarabiała.  Zadzwoniłam do drzwi i po pytaniu “Kto tam?” spokojnie odpowiedziałam

 Monika, żona Aleksa, otwórz, musimy porozmawiać.

Otworzyła drzwi. Cóż mogę powiedzieć, mój mąż ma świetny gust. Młoda, około 25-letnia, szczupła blondynka patrzyła na mnie z przerażeniem w oczach. Pewnie myślała, że przyszłam zrobić niesamowity skandal. Ale nie. Ja naprawdę przyszłam porozmawiać.

-Czemu tak stoisz, idź zrób herbatę, kupiłam słodycze. Porozmawiajmy, skoro mamy tyle wspólnego.

Stopniowo zaczęła odzyskiwać zdolność poruszania się i mówienia. Zaproponowała mi nawet swoje kapcie. Po zrobieniu herbaty usiadłyśmy, by porozmawiać. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiła, były przeprosiny. Na co odpowiedziałam:

-Nie przyszłam do ciebie, żeby się kłócić. Chcę tylko, żeby wszystko było jak dawniej. Chcę, żeby wracał do domu szczęśliwy i nie szukał powodów do kłótni, ja chcę żyć w spokoju. Rozumiem, że jesteś zmęczona byciem kochanką i chcesz mieć rodzinę i dzieci. Ale zrozum. On ma już trójkę, a wkrótce urodzi mu się wnuk. Więc jest zły, bo nie chce tego wszystkiego, ma już za sobą szczęśliwy etap ojcostwa. A ty ciągle naciskasz, naciskasz.

-Trudno mi być tak spokojną jak ty, jeszcze raz przepraszam. Ale on sam powiedział, że w końcu cię zostawi.

Wtedy zdecydowałam się pokazać jej nasze zdjęcia. Byliśmy na nich bardzo młodzi z małymi dziećmi. Stopniowo pokazywałam jej wszystkie nasze zdjęcia, od jego młodości do teraz. Pokazałam jej również ojca Aleksa , który na zdjęciu stoi z wnukami.

-Wiesz, nie jestem przeciwna rozwodowi, jeśli on tego chce. Ale rozumiesz, on miał już pełne życie rodzinne. Miał ślub, wiadomość o ciąży i narodzinach dziecka. A teraz? Głównym tematem jego życia jest teraz nowy ból. Nie jest już taki młody. Wraca od ciebie i idzie prosto do łóżka. Po prostu nie chcę, żebyście zrobili coś głupiego. Za jakiś czas sama się nim znudzisz i będziesz przyciągałą obiecujących rówieśników. A teraz po prostu zdobywasz doświadczenie.

-Tak, sama widzę, że nie jest mną zainteresowany. Nie można go zabrać do klubu, nie jest zainteresowany pójściem do kina. Czasami myślę sobie, gdzie mogę go zabrać z taką różnicą wieku?.

Rozmawiałyśmy przez kilka godzin. W końcu nie była złą dziewczyną, po prostu brakowało jej doświadczenia i inteligencji. Rozstałyśmy się w dobrych stosunkach. Była mi oczywiście wdzięczna za moją mądrą radę i za to, że nie pozwoliłam jej popełnić błędu.

Jeśli chodzi o mojego męża, to widzę, że rozstali się pokojowo. I w jakiś sposób zaczął o mnie więcej myśleć. Znów zwraca na mnie uwagę, zabiera do restauracji. Wszystko się u nas poprawiło. Mam nadzieję, że u niej będzie tak samo.

Rate article
Wyznaj Sekret
Kupiłam słodycze i poszłam do kochanki męża