Marię denerwował mąż. Był taki skromny, mamrotał, marudził, bał się ją urazić. I to ją irytowało. Chciała mieć u boku szorstkiego, władczego mężczyznę. Przyjaciele zaprosili ich na jego przyjęcie urodzinowe.
Jej mąż był dość skromnym facetem. Ona też była całkiem inna, zadbana, w futrze i drogiej biżuterii… Poszli na imprezę. Mąż jej przyjaciółki żartował, czuł się dobrze i to było irytujące! Odliczała minuty do powrotu do domu.
Chciała takiego męża, a nie mamroczącego. Ale wtedy jej przyjaciółka coś powiedziała, a jej mąż gwałtownie na nią nakrzyczał przed wszystkimi gośćmi…
Wyszli i pojechali do domu. Powietrze było świeże po deszczu. Zapadł zmrok, a wtedy z krzaków wyszły na ich spotkanie trzy osoby i poprosiły o papierosa.
Jednak nie o papierosy im chodziło. Chcieli zabrać parze drogie przedmioty. Mężczyzna poddał się ich woli i był gotowy zdjąć zegarek. Ale wtedy jego żona krzyknęła na bandytów!
Zaczęli ją dotykać, a mąż, nie mogąc tego znieść, po raz pierwszy w życiu krzyknął ochrypłym głosem i uderzył jednego z nich.
Maria cicho cofnęła się i stanęła za nim. Jej mąż dał złodziejom dobrą nauczkę. Jego żona nie mogła w to uwierzyć.
Stała tam i cicho się uśmiechała. Po raz pierwszy poczuła się bezpieczna i w dobrych rękach.
Napastnicy natychmiast uciekli…
A oni ….trzymali się za ręce, tak jak robili to po raz pierwszy, gdy byli młodzi, i wrócili do domu.
Rano obudziła się i pobiegła do kuchni. Robiła naleśniki, przygotowywała sałatkę, którą uwielbiał jej mąż…
Była tak szczęśliwa, że nawet gorący olej, który “strzelił” w jej dłoń, nie był w stanie zakłócić jej harmonii.
Jej mąż obudził się i od razu poszedł do kuchni, a dom wypełnił się pysznym zapachem naleśników. Zrobiła mu nawet herbatę…




