Nie jest to łatwy temat, ale tak ważny dla wielu kobiet. Pozwól, że opowiem Ci o moim życiowym doświadczeniu.
Często zdarza się, że ludzie mają dwie, trzy, a nawet więcej rodzin w ciągu swojego życia. I chociaż bardzo dobrze to wszystko rozumiałam, było mi niezwykle trudno zaakceptować dzieci mojego męża z pierwszego małżeństwa i jego byłą żonę.
Rozwiedli się, gdy ich syn miał 3 lata, a córka 5 lat. W czasie jego rozwodu znaliśmy się już i byliśmy w związku. Kilka razy próbował wrócić do rodziny. Robił wszystko, co mógł. ale to się nie udało. Oboje podjęli wspólną decyzję o rozwodzie. Po tak ważnej decyzji zaczęliśmy mieszkać razem, ale widziałam, jak bardzo tęsknił za swoimi dziećmi i jak bardzo je kochał.
Na początku żona zabraniała mu widywać się z dziećmi, nie mówiąc już o zabieraniu ich gdziekolwiek. Nie poddawał się i nadal próbował znaleźć wspólny język z byłą żoną. Po jakimś czasie ochłonęła i pozwoliła mu widywać się z dziećmi i spędzać z nimi czas. Chociaż mieszkaliśmy razem, nigdy nie przyprowadził dzieci do domu. Zawsze wychodził z nimi lub gdzieś je zabierał. Nie przeszkadzało mi, że spędzali ze sobą dużo czasu. Moim zdaniem tak właśnie powinno być. Chociaż jego związek z byłą żoną nie układał się, nie miało to nic wspólnego z dziećmi.
Później jego była żona zaczęła spędzać z nimi czas. Od środka zżerała mnie zazdrość. Zaczęłam dużo nad sobą pracować. A ona posuwała się coraz dalej. Zaczęła zapraszać go na kolacje, często potrzebowała jego pomocy. Więc zaczął spędzać dużo czasu w ich domu. Ale tutaj chcę powiedzieć, że wykonał dobrą robotę, przekonując mnie, że między nimi nic nie ma.
Kiedyś rozmawialiśmy o wspólnych znajomych. Oni również mieli trudny rozwód. Ale mężczyźni szybko zapomnieli o swoich dzieciach. Nie dzwonili do nich, nie pomagali. I wtedy powiedział mi bardzo ważne zdanie: “Gdybyś była jak ich nowe żony i zabroniła mi widywać się z moimi dziećmi, natychmiast zniknęłabyś z mojego życia”. Może to zabrzmieć nieco szorstko. Ale w tym momencie zdałam sobie sprawę z ważnej rzeczy: jeśli kiedykolwiek będziemy mieli dzieci i się rozstaniemy, moje dzieci nadal będą miały ojca.
Jeśli chodzi o moją sytuację. Wszystko dobrze się dla nas ułożyło. Po jakimś czasie mąż przedstawił mnie swoim dzieciom. Traktują mnie dobrze. Chodzimy razem na spacery i spędzają czas w naszym domu. Jego była żona też się uspokoiła. Zrozumiała, że mówimy poważnie i że on nie wróci. Teraz pracujemy nad kupnem własnej nieruchomości, na razie mieszkamy z moimi rodzicami. Nawiasem mówiąc, oni również dobrze przyjęli jego dzieci. I jestem pewna, że kiedy za kilka lat będziemy mieć dzieci, zaprzyjaźnią się one z bratem i siostrą. Dołożymy wszelkich starań, aby tak się stało.




