Wczoraj byliśmy w sklepie i już mieliśmy iść do domu, kiedy zauważyłam kobietę. Zwykła kobieta w wieku około 50 lat, trochę przeliczyła swoje siły , kupiła zbyt wiele rzeczy i nie wiedziała, jak je zabrać do domu. Zapytałam męża czy jej nie powieziemy. Zapytaliśmy ją, ona chętnie się zgodziła.
Jechaliśmy , rozmawiając. W pewnym momencie odebrała sms, czytała ją i śmiała się głośno:
– O nie, towar można zwrócić do fabryki, a nie do sprzedawcy, nie mam z tym nic wspólnego. I śmiała się tak zaraźliwie!
A potem opowiedziała nam historię. Poniższy tekst to jej słowa:
Niedawno rozwiodłam się z mężem, mieszkaliśmy razem przez 30 lat. Teraz mam nowe życie, czerpię maksimum przyjemności, jak widać, wydaję tyle, ile chcę. Do tej pory kupowałam dla siebie tylko to, co było absolutnie konieczne. Żyłam jak w klatce.
Mój mąż nie był zbyt dobrym człowiekiem. Chodził na lewo i był leniem. Zbyt późno otworzyły mi się oczy, że to nie jest normalne tak żyć. Wiem – miliony rodzin tak żyją, ale to nie jest usprawiedliwienie, to tylko moja wina, że na to pozwoliłam.
Gdy się starzał, jego złość rosła jeszcze bardziej. Nie dało się tego dłużej tolerować. W tym czasie moja przyjaciółka zaczęła mnie często odwiedzać. Zauważyłam, że chyba go podrywa. Cóż, pomyślałam, ciekawe, co będzie dalej?
Muszę powiedzieć, że mój mąż, ze swoimi robotniczymi korzeniami, miał dziwne pragnienie luksusu i bogactwa. Nie miał w ogóle pieniędzy, ale kupował sobie zagraniczny alkohol lub dobrą wodę kolońską. Nie chciał wieprzowiny, chciał rybę na obiad i białe wino do niej. Nie miałam nic przeciwko, ale idź zarobić trochę pieniędzy i nie traktuj mnie z takim snobizmem. Znalazł się książę! Ja też uwielbiam ryby i chcę pojechać do Włoch, ale nie jęczę o tym za każdym razem, zwłaszcza przy ludziach. A moja przyjaciółka po prostu kupiła jego dżentelmeńskie gadki.
Pewnego dnia siedzieliśmy we trójkę w kuchni i rozmawialiśmy. Moja przyjaciółka przyniosła butelkę szampana, a ja zaczęłam robić kanapki. Mój mąż skrzywił się:
-To raczej nie pasuje do szampana…. Milczę, nie ma sensu mówić mu, dlaczego nie mamy w domu wykwintnego jedzenia. A moja przyjaciółka zgrywa się – och, byłam wczoraj w restauracji i podali ciekawe danie.
Mój mąż spojrzał na mnie z wyrzutem, jakbym to ja go powstrzymywała, przed pójściem do dobrej restauracji. To śmieszne, szczerze, ale jeszcze zabawniejsze jest to, jaki on jest głupi.
Pewnego dnia wracam do domu z pracy, a w mojej kuchni siedzą oni, razem. Prowadzą miłą rozmowę i piją wino. Zapytałam ich więc wprost – co zamierzacie dalej ? Wiem, dokąd to zmierza. Wtedy to zaczęło się wylewać z mojego męża.
-Nie doceniasz mnie, nie szanujesz mnie, prawie zrujnowałaś mi życie, jestem z tobą nieszczęśliwy, żyłem z tobą tylko dla dobra dzieci. Ale one dorosły. Więc teraz nadszedł czas, abym pomyślał o sobie. Zasługuję na lepsze życie.
A moja przyjaciółka powiedziała od razu:
-Sprawię, że będzie szczęśliwy, zasługuje na więcej, mamy przed sobą świetlaną przyszłość.
Roześmiałam się wtedy głośno, wow, była tak podekscytowana …..
Mój mąż wstał, wyciągnął do niej rękę i powiedział:
-Chodźmy stąd, to bagno. Czułam się jak w teatrze. Ale takie jest życie, poszedł do swojej nowej kobiety. Po prostu zabrał wszystko i wyszedł.
Na początku oczywiście byłam w szoku. Mój świat się rozpadł. Co dalej robić? Jak żyć? Jak powiedzieć o tym dzieciom? I co przyniesie przyszłość? Ale po miesiącu zauważyłam, że jestem naprawdę szczęśliwa! Robię to co lubię, nie jestem nikomu nic winna. Jakbym miała skrzydła!
A teraz dostałam wiadomość od tej samej “przyjaciółki”. Jakoś mój mąż się dla niej zmienił. Ona już nie chce go uszczęśliwiać, nie wierzy w świetlaną przyszłość. Nie zasługuje na lepsze życie, jak się okazało. Chce go oddać ! Nie ma mowy!!!
W końcu zaczęłam żyć, stałam się szczęśliwa. A ona bombarduje mnie wiadomościami i błaga, żebym go zabrała.
Podjechaliśmy pod dom tej kobiety, a ona nawet chciała nam zapłacić. Mój mąż roześmiał się i powiedział:
-Opowiedziałaś nam taką historię, że ja jestem gotów ci zapłacić. Co za komedia!
Co sądzisz o tej historii ?




