Chcę podzielić się z wami historią, która przydarzyła się mnie i mojemu byłemu mężowi, gdy mój syn skończył 3 lata!
Mój syn miał 3 lata, kiedy jego ojciec obiecał, że przyjedzie w niedzielę rano. Wiedząc, jaką osobą jest mój były mąż, jego słowa są bezwartościowe, nic nie powiedziałam synowi z wyprzedzeniem o jego wizycie, aby nie wywołać u niego traumy. “Tata” nie przyjechał o wyznaczonej godzinie, czego się spodziewałam, i nie odebrał telefonu, więc tego dnia w ogóle przestałam na niego czekać. Około 21:00 zdecydował się pojawić. Do tego czasu zjedliśmy już kolację, syn był wykapany i szykował się do spania, bo rano szedł do przedszkola. Nie byłam szczególnie zadowolona z takich nocnych gości, bo staramy się trzymać pewnej rutyny, ale oczywiście go nie wygoniłam, syn był szczęśliwy.
Ale ojciec nie przyszedł tylko w odwiedziny.
-Przygotuj dzieciaka, wezmę go dzisiaj, pojedziemy do mamy, a potem do mnie! – powiedział ojciec niemal od progu.
Nawiasem mówiąc, dom jego mamy znajduje się około 100 kilometrów stąd. Był październik, padał deszcz, widoczność była zerowa, więc podróż wydawała się niebezpieczna. Poza tym mój syn chciał spać, dziecko nie powinno spędzać nocy na odwiedzaniu gości. Dla gości jest dzień. A w przedszkolu trzeba było być rano, zbliżało się święto jesieni, odbywała się ważna próba. Początkowo mój były mąż podawał argumenty typu “dobrze jeżdżę samochodem” , “nie pośpi jeden dzień dłużej”, “nie pójdzie jeden dzień do przedszkola, to nic wielkiego”.
Ale kiedy usłyszał, że to on musi się dostosować do dziecka, a nie odwrotnie, bo jest dorosły; mimo że mój syn miał dopiero 3 lata, miał już swoje ważne osobiste sprawy, których nawet rodzice nie mogą zaniedbać, wpadł w furię.
-Jestem ojcem, mam prawo zabierać moje dziecko, kiedy chcę i gdzie chcę, bez pytania!- krzyczał na mnie mój były mąż.
-Mój drogi, to wtedy weźmiesz na siebie dokładnie połowę obowiązków związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka, kiedy połowa artykułów spożywczych będzie kupowana przez ciebie i przekształcana w połowę śniadań / obiadów / kolacji, kiedy połowa książek będzie czytana przez ciebie przed snem, kiedy połowa ubrań będzie kupowana, a następnie prana i prasowana przez ciebie, kiedy połowa zabawek będzie sprzątana z tobą i pójdziesz z nim na połowę spacerów – wtedy porozmawiamy o twoich prawach, ale na razie przepraszam- powiedziałam.
A on się obraził, łagodne stworzenie! Przez sześć kolejnych miesięcy w ogóle się nie pojawiał. Nie wyciągnął żadnych wniosków.
Morał z tego jest taki: dochodząc swoich PRAW, nie zapominaj o OBOWIĄZKACH!




