Mam przyjaciółkę z dzieciństwa, ma na imię Maria. Przez długi czas nie mogła znaleźć faceta do poważnego związku i zdecydowała, że tylko portal randkowy pomoże jej w tej sytuacji. Poznała faceta. Sześć miesięcy później zaczęli mieszkać razem w wynajętym mieszkaniu. Sama płaciła czynsz. I wszystko inne: media, jedzenie, wydatki domowe – to wszystko to było jej obowiązkiem. A on ciągle szukał pracy.
Nie mógł znaleźć pracy. Ta była za daleko, ta za mało płatna, ta za ciężka, a ta miała złe godziny pracy. Maria zaszła w ciążę i była z tego powodu bardzo szczęśliwa. Jej ostatni związek zakończył się, ponieważ nie mogła zajść w ciążę. Była już po trzydziestce, więc ciąża była dla niej bardzo długo wyczekiwanym wydarzeniem.
Reakcja jej faceta była całkiem normalna. Powiedział, że wszystkie trudności z pracą wkrótce miną i wszystko będzie dobrze. Ale w miarę upływu czasu nie było żadnych pozytywnych zmian. Moja przyjaciółka nadal sama ponosiła wszystkie wydatki. Najdziwniejsze dla mnie było to, że zawsze go usprawiedliwiała i broniła. Ponoć wszyscy zawsze go oszukiwali, nie doceniali, a to, że był bezrobotny, było winą wszystkich, a nie jego.
Maria pracowała aż do porodu. Kiedy urodziło się dziecko, brakowało im pieniędzy i postanowili wprowadzić się do jej rodziców, aby nie wydawać pieniędzy na wynajem mieszkania. Jego rodzice mieszkali na wsi, Maria nie chciała się tam przeprowadzać. Kiedy urodziło się dziecko, Maria zajmowała się wyłącznie opieką nad nim, a jej mąż znikał na całe dnie. Sąsiedzi mówili, że znikał w różnych pubach, ale Maria nie wiedziała, czy to prawda, czy plotka.
Wszystko skończyło się rozwodem i kłótniami. Na co liczyła? Czy to nie było oczywiste? Co myśleć o takich mężczyznach? Czy mężczyzna może się zmienić po narodzinach dziecka?




