Przeszłam przez trudny okres w moim życiu. Mąż mnie zostawił , gdy nasza córka miała kilka miesięcy. Zostałam bez męża, mieszkania i pieniędzy. Nie mogłam znaleźć pracy, bo nie miałam z kim zostawić córki.
Pewnego dnia, wracając ze sklepu, zobaczyłam na przejściu dla pieszych starszego mężczyznę, który nie był w stanie samodzielnie przejść przez jezdnię. Sygnalizacja świetlna była zepsuta i nikt się nie zatrzymywał, by przepuścić staruszka. Pomogłam mu. Długo mi dziękował i zapytał, dlaczego jestem taka zdenerwowana.
Zaczęliśmy rozmawiać i zaprosił mnie na herbatę, chciał mi podziękować . Zgodziłam się, z jakiegoś powodu chciałam to przegadać albo usłyszeć słowa wsparcia. Rozmawialiśmy długo i opowiedziałam mu całą moją trudną historię. Dziadek prawie zalał się łzami, gdy to usłyszał. Obiecał mi pomóc. Nie czułam się komfortowo rozmawiając o tym. Ale on nalegał i zadzwonił do swojego syna, który był dyrektorem prywatnego przedszkola.
Dziadek opowiedział synowi moją historię. Powiedziałam mu, że jestem w bardzo trudnej sytuacji, ale mam doświadczenie w pracy z dziećmi. Wieczorem otrzymałam telefon. Syn tego dziadka zaprosił mnie na rozmowę kwalifikacyjną.
Poszłam następnego ranka i odbyliśmy długą rozmowę. Syn patrzył na mnie bardzo życzliwie i widać było, że chce mi pomóc. Po naszej rozmowie poszłam odwiedzić dziadka. Podziękowałam mu po prostu za to, że nie był obojętny.
Wieczorem otrzymałem telefon z informacją, że zostałam zatrudniona. Umieszczono mnie w grupie z najmłodszymi dziećmi. Moja córka została przyjęta do tej samej grupy.
Pracuję dla tych wspaniałych ludzi od 3 lat. Jestem bardzo wdzięczna temu dziadkowi i jego synowi za to, że zmienili moje życie. Mam wielkie szczęście, że trafiłam na tych współczujących i życzliwych ludzi. Zawsze będę wdzięczna za ich pomoc.
Odwiedzam dziadka kilka razy w tygodniu, gotuję dla niego i pomagam mu w pracach domowych. Jest dla mnie jak ojciec, a moja córka nazywa go dziadkiem.




