To prawdziwe wyzwanie zmusić mojego męża do zrobienia czegokolwiek w domu. Zawsze ma jakieś problemy, albo w pracy, albo w rodzinie. Albo jest zajęty czymś innym. Ostatnio ze zlewu w kuchni wydobywał się bardzo nieprzyjemny zapach. Nie raz prosiłam męża, żeby odkręcił rury i sprawdził, co jest nie tak. Może trzeba je wyczyścić czy coś. Ale nie było żadnego odzewu z jego strony. Głupio mi było dzwonić po hydraulika, skoro mąż dobrze się na tym zna.
Aż w końcu stał się cud. Maż zaczął grzebać w rurach. Kiedy je odkręcał, stałam obok i zastanawiałam się, o co chodzi. Z jednej rury wypadła sterta szlamu, a w szlamie coś błyszczało. Podeszłam bliżej i zobaczyłam zaokrąglony kształt, złoty. Wyciągnęłam ze śmieci złoty kolczyk z czerwonym kamieniem. Byłam zdziwiona, bo nie noszę kolczyków.
Poszłam do łazienki wyczyścić kolczyk z brudu. Kiedy przywróciłam go do normalności, zaczęłam mieć przebłyski pamięci. Nie mogłam przestać myśleć o tym, do kogo należał.
A potem wspomnienia zaczęły wracać. Dwa miesiące temu byliśmy na pikniku z jego przyjaciółmi i ich żonami. Podczas gdy mężczyźni przygotowywali grilla, kobiety robiły sałatki i dyskutowały na różne tematy. I wtedy sobie przypomniałam. Magda to imię żony jednego z przyjaciół mojego męża. Pokazywała swoje nowe kolczyki.
W tym momencie wszystko zrozumiałam. Poszłam do męża i zadałam mu tylko jedno pytanie.
-Czy zdradziłeś mnie z Magdą? Patrzył w podłogę. Milczał przez dłuższą chwilę. A potem podjął decyzję.
–Tak. I co z tego?
Nic więcej nie powiedziałam. Spakowałam się i wyszłam z jego mieszkania. Ale gdybym nie znalazła tego kolczyka, niczego bym się nie dowiedziała. Naiwnie myślałam, że jest zmęczony pracą, że ciągle wyjeżdża w delegacje.
W dodatku niejednokrotnie obwiniałam siebie za jego chłód wobec mnie.




