– Franek powiedział mi, że moje rysunki to dziwne bazgroły, które nadają się do kosza, a nie na ściany naszego domu! powiedział zdenerwowany syn kolegi po powrocie ze szkoły. Akurat mi się podobały jego prace i jak na jego wiek były naprawdę ciekawe, szczegółowe i piękne.
– Więc dlatego jesteś zdenerwowany? Chcesz je wyrzucić do kosza? zapytałem.
– Tak, ale wcześniej chcę je podrzeć – powiedział cicho chłopiec i otarł łzę.
– Myślałam, że malujesz, bo sprawia ci to przyjemność, a nie żeby zadowolić jakiegoś Franka – powiedziałam i spojrzałam na niego.
– Oczywiście, jestem szczęśliwy gdy maluję, jestem bardzo szczęśliwy! odpowiedział i spojrzał na mnie uważnie.
– W takim razie musisz zrozumieć jedną prostą rzecz. Na świecie są dwa rodzaje ludzi. Jedni są szczęśliwi, gdy coś tworzą, a drudzy, gdy to niszczą. Twój Franek należy do tych drugich. Spotkasz ich jeszcze wielu na swojej drodze i każdy z nich powie ci, jak trzymać kredkę i jak namalować pejzaż, nawet jeśli nigdy wcześniej tego nie robił. Nie powinieneś pomagać im niszczyć tego, co tworzysz, w przeciwnym razie nic nie osiągniesz. Pewnego dnia staniesz się jednym z tych Franków, którzy wiedzieli, jak zdobyć złoty medal, ale tego nie zrobili.
– Ale dlaczego Franek mówi, że wie…? – zapytał chłopiec
– Bo może ma pomysł, ale nie wie, jak go zrealizować. Pamiętaj, nikt, kto zna pracę włożoną w czyjś rysunek, nie powie ci , żebyś go wyrzucił. Może powiedzą ci, żebyś coś poprawił lub zrobił coś innego, ale nigdy, żebyś wyrzucił go do kosza! – powiedziałam.
– Ja… nie chcę już podrzeć moich rysunków.
– Wiem.
Potem Adam zaczął rysować z jeszcze większym entuzjazmem i do tej pory nie powstrzymał go żaden Franek.
Cieszę się, że udało mi się uratować sztukę Adama przed tym Frankiem z jego opinią, bo takie osoby jak on po prostu próbują zdewaluować, upokorzyć i zniszczyć to, co inni stworzyli.




