Stało się to zimą. Moją rodzinę spotkała tragedia – zmarł ojciec mojej mamy, mój dziadek. Bardzo go kochałam, podobnie jak reszta rodziny, byliśmy bardzo smutni z powodu tej straty.
Mój dziadek był bardzo miły i wesoły. Wszyscy go kochali za jego wielkie poczucie humoru. Ale potem zachorował. W ciągu dwóch miesięcy bardzo się zmienił: znacznie się postarzał i posiwiał. Wydawało się, że zniknęło jego poczucie humoru. I wkrótce odszedł. Czterdzieści dni po jego śmierci poszliśmy do domu dziadka. Wieczorem przeglądałam stare zdjęcia, które pozostały w domu. Moi rodzice już dawno spali. Nagle wyraźnie usłyszałam odgłos kroków i głośny huk. Całkowicie zapomniałam o strachu i podążyłam za głośnym dźwiękiem. Książki, które leżały na komodzie, rozsypały się po podłodze.
Postanowiłam nikogo nie obudzić i pozbierałam wszystkie porozrzucane książki. Potem trochę się przestraszyłam, bo na korytarzu, gdzie stała komoda, nikogo nie było, bo wszyscy już dawno spali. Więc dziwne, że te książki spadły…
Kiedy odłożyłam je na miejsce, szybko pobiegłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i całkowicie zakryłam się kołdrą. Tej nocy nie mogłam zasnąć.
Ta komoda była bardzo cenną rzeczą dla mojego dziadka. Powiedział, że ma co najmniej sto lat. Chociaż od dawna chcieliśmy ją wyrzucić, żadne z nas nie miało serca tego zrobić po śmierci dziadka.
Postanowiłam powiedzieć mamie o tym nocnym incydencie. Wyśmiała mnie i powiedziała, że musiało mi się to przyśnić.
Nie chciałam kłócić się z mamą, bo przecież wszystko może się zdarzyć. Być może rzeczywiście mi się to przyśniło, a na korytarzu nie było porozrzucanych książek.
Ale następnej nocy to się powtórzyło. Wtedy szybko pobiegłam do sypialni rodziców i obudziłam mamę. Razem wyszłyśmy na korytarz i zobaczyłyśmy ten sam obraz, który widziałam poprzedniej nocy.
Wtedy mama mi uwierzyła. Nie wiedziała, co powiedzieć, po prostu założyła, że może dziadek daje o sobie znać w ten sposób. Postanowiliśmy udać się do medium, aby dowiedzieć się, co dzieje się na naszym korytarzu.
Jak się okazało, medium powiedziała nam, że to, co dzieje się na naszym korytarzu, to znak od naszego dziadka. I powinniśmy dobrze rozejrzeć się po korytarzu, może coś tam jest ukryte. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na książki i komodę, która tam stoi.
Wróciłyśmy więc do domu i postanowiłyśmy z mamą dobrze rozejrzeć się po korytarzu. Postanowiłyśmy przeszukać wszystkie półki komody i książki.
Nie było żadnych ważnych znalezisk. To były zwykłe książki, które dziadek bardzo lubił.
I nagle na ostatniej półce komody znalazłam coś bardzo ciekawego, z samego rogu wyjęłam pierścionek z dużym kamieniem. Był to złoty pierścionek z rubinowym kamieniem. Po tym zakończyliśmy poszukiwania.
Schowałyśmy pierścionek do pudełka i umówiliśmy się, że następnego dnia zabierzemy go do eksperta.
Tej nocy śnił mi się dziadek, który wszystko mi wyjaśnił:
-To był pierścionek mojej prababci. Chciałem ci go dać, ale niestety nie miałem czasu. To powinien być twój posag.
Rano zabrałyśmy pierścionek do antykwariusza, który powiedział nam, że taka biżuteria jest bardzo cenna. Moja mama i ja nie mogłyśmy uwierzyć własnym uszom. To był prezent, który podarował mi dziadek.




