Dwa miesiące temu rozstałam się z chłopakiem. Przez pierwszy miesiąc miałam na jego punkcie obsesję. To było bardzo trudne. Ciągle chciałam do niego dzwonić lub pisać. Ale zdałam sobie sprawę, że to nie doprowadzi do niczego dobrego. Po miesiącu cierpienia postanowiłam wziąć się w garść. Zmieniłam pracę, zaczęłam spędzać czas z przyjaciółmi i poświęcać czas sobie i swojemu hobby. Pewnego wieczoru ciekawość w końcu wzięła nade mną górę i weszłam na jego stronę na portalu społecznościowym. I co zobaczyłam? Gdy tylko zerwaliśmy znalazł nową dziewczynę. Oczywiście nie było czasu do stracenia. Postanowiłam więc odpowiedzieć mu tym samym. Postanowiłam znaleźć chłopaka i dosłownie krzyczeć o tym, jaka jestem szczęśliwa.
Następnie zarejestrowałam się na kilku portalach randkowych i byłam przekonana, że to właśnie tam spotkam swoją bratnią duszę. Minął tydzień. W moim życiu nie działo się nic ciekawego poza korespondencją. Nic nie wywołało we mnie dreszczyku emocji. I wtedy jedna z moich koleżanek dowiedziała się, że często odwiedzam takie strony. Była bardzo podejrzliwa, chciała mi pomóc i próbowała mnie z kimś umówić. Powiedziała, że ma świetnego brata. Jest sportowcem, nie pali, nie pije, jest dobrze wychowany i też aktywnie kogoś szuka. Zaniepokoił mnie jednak fakt, że nie mogłam go znaleźć na żadnym portalu społecznościowym, a nie przepadam za randkami w ciemno. Postanowiłam jednak zaryzykować, nie miałam nic do stracenia.
Poszłam do restauracji, w której mieliśmy się spotkać. Czekałam na niego pół godziny. Przywitał się, usiadł, milczał i nawet nie spojrzał w moją stronę. Ponuro przeglądał menu, podczas gdy ja próbowałam rozpocząć rozmowę. Przynajmniej z grzeczności. Odpowiadał tak, jakbym go do tego zmuszała, w ogóle nie angażując się w rozmowę. Wybór kolacji zajął mu około 15 minut. Wybrał burgera i zaczął narzekać na wysokie ceny. Nie chciałam prowadzić takiej rozmowy, więc milczałam.
Kiedy czekaliśmy na nasze zamówienie, zaczął mówić.
-Słyszałem, że masz dobrą pracę. Potrzebujesz kogoś do swojej firmy?
Cóż, to całkiem niezły temat do rozmowy. Rozmowa była krótka i podałam mu numer do działu HR. Ale nie był z tego zadowolony. Odpowiedział:
-Myślałem, że pomożesz mi z pracą. Od dwóch lat próbuję znaleźć coś ciekawego i nie mam szczęścia.
Po tych słowach byłam w szoku. Przez dwa lata młody chłopak nie może znaleźć pracy? A z czyich pieniędzy żyje? Potem pojawiły się oskarżenia kierowane pod adresem państwa, przedsiębiorców i tak dalej.
Natychmiast zdałam sobie sprawę, że nie jest nam po drodze. Powiedziałam mu, że siostra na mnie czeka i muszę iść. Zawołałam kelnera, by zapłacił rachunek. I wtedy mój rozmówca poprosił o pożyczenie pieniędzy, aby zapłacić za siebie. Nie zdziwiło mnie to. Skąd bezrobotny miałby mieć pieniądze, żeby zapłacić również za mnie?
Ogólnie rzecz biorąc, po tak “interesującym” wieczorze zdecydowałam, że dobrze mi się żyje samej. Usunęłam się ze wszystkich portali randkowych i cieszę się pełnią życia. Jestem pewna, że kiedyś znajdę swoją bratnią duszę.




