Niedawno natknęłam się na post, w którym kobieta bardzo emocjonalnie opowiadała o swoim życiu i porażkach. Kilka lat temu wyszła za mąż za mężczyznę w swoim wieku. Miała nadzieję, że razem dożyją starości. Snuli plany na wspólną przyszłość, podróże i wakacje. Ale sprawy nie potoczyły się tak, jak chciała.
Po pierwsze, jej mąż nie chciał wykonywać prac domowych. Rzucał swoimi rzeczami, odmawiał nawet zmywania naczyń. Ale prosił o wiele. Chciał, aby jego żona bardzo dobrze go karmiła. Być może traktował ją w ten sposób, ponieważ mieszkali w jego mieszkaniu, a kobieta wynajmowała własne mieszkanie. Przez jakiś czas kobieta nie zwracała uwagi na wady męża, a potem nagle pojawił się jego wnuk.
Chłopiec był w pierwszej klasie, a dziadek był odpowiedzialny za jego opiekę i edukację. W związku z tym przeniósł wszystkie te obowiązki na swoją żonę. Wiecie, jaki jest pierwszoklasista. Trzeba odrabiać z nim lekcje, chodzić na spacer, karmić. Kobieta postrzegała to wszystko jako prawdziwe wyzwanie, nie miała własnych dzieci, więc nie wiedziała zbyt wiele.
A potem jej życie jeszcze się pogorszyło. Więcej problemów domowych, mniej czasu dla siebie, kolejne dziecko. Zaczęła coraz częściej myśleć o rozwodzie……i w końcu to zrobiła.
Uważa więc, że nie ma sensu obciążać się nadmiarem obowiązków mając tyle lat na karku.
Czy zgadzasz się z tą opinią?




