Jeszcze zanim wyszłam za mąż, czytałam różne historie i dowcipy o teściowych i śmiałam się z nich. Obserwowałam wspaniałą relację mojej mamy z teściową (moją babcią) i nie wyobrażałam sobie, że w życiu mogłoby być inaczej. Siostra mojej mamy również miała świetne relacje z matką swojego męża. Generalnie nigdy nie byłam świadkiem żadnych kłótni czy wyzwisk między synową a teściową. Zawsze myślałam, że to wszystko fikcja i zwykły żart. I byłam pewna, że moja przyszła teściowa będzie dla mnie jak druga matka, będziemy miały świetne relacje, bez kłótni i nieporozumień. Znacie to słynne powiedzenie: “Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach”. Dokładnie tak było w moim przypadku.
Wyszłam za mąż za mężczyznę, którego bardzo kochałam. Rok później moje życie małżeńskie po prostu pękało w szwach. Czekałam na zrozumienie i wsparcie ze strony teściowej, ale go nie otrzymałam. Z czasem całkowicie zwątpiłam w jej dobre serce. Nie sądziłam, że mogę znaleźć się w takiej sytuacji. Próbowałam rozmawiać z mężem o problemach z teściową, ale on nie chciał nic słyszeć, zawsze zmieniał temat albo żartował.
Wtedy zaczęłam rozmawiać o tym z moją mamą. To bardzo mądra kobieta, nie znam nikogo podobnego do niej. Ma wspaniały charakter i zawsze marzyłam, by być taka jak ona. Kiedy jej o tym powiedziałam, dała mi jedyną radę, jaka przyszła jej do głowy – nie narzekać mężowi. On i tak mi nie pomoże, a ja tylko zanudzę go swoimi narzekaniami.
Z teściową kłóciłam się z różnych powodów. Lubiła zapraszać swoich znajomych do naszego domu. Mieszkaliśmy z mężem w wynajętym mieszkaniu i nie mogłam zrozumieć, dlaczego ona nie zaprasza swoich znajomych do siebie, tylko do nas. Na początku znosiłam to w milczeniu, ale potem zaczęłam się buntować. Bezczelnie rozmawiała o mnie ze swoimi przyjaciółmi w mojej obecności.
Moja mama wyjaśniła, że w ten sposób teściowa próbuje do mnie dotrzeć. Zastanawiałam się nad tym, naprawdę. Zawsze się na to nabierałam. Nie mogłam zostawić brudnych naczyń i pomimo tego, że miałam ważniejsze rzeczy do zrobienia, musiałam je natychmiast pozmywać. Mama próbowała mnie uspokoić wyjaśnieniami, ale to działało tylko na chwilę. Denerwowało mnie to, że mama nie była po mojej stronie i broniła teściowej, a nie mnie. Przestałam więc mówić o tym mamie.
Ale moja teściowa nadal regularnie przychodziła do mojego domu. Wypełniała swoją misję wychowania idealnej żony dla swojego syna w najbardziej wyrafinowany sposób. A gdy to nie wystarczało, przechodziła na nowy poziom. Polegał on na ciągłych wyrzutach, że prawdziwa kobieta musi urodzić syna. Ona na przykład jest prawdziwą kobietą, bo urodziła dwóch synów. A ja nie. Tu też moja mama znalazła wymówkę, mówiąc, że teściowa po prostu chce mieć wnuki. Ale ja doskonale rozumiałam, że nawet gdy urodzi się długo oczekiwany wnuk, teściowa wymyśli nowy powód i będzie mi dokuczać.
Dobrze pamiętam wszystkie jej słowa skierowane do mnie. Przede wszystkim pamiętam jej słowa o ciemnych oczach, jakby były oznaką nieczystej krwi. Wyobrażasz sobie? Wtedy moja cierpliwość się skończyła. Pokłóciliśmy się i przestałyśmy rozmawiać aż do narodzin mojego syna. 4 lata, przez 4 lata żyło mi się dobrze. Żadnych nieproszonych gości w naszym domu, żadnych wyrzutów i obelg. Po prostu wyciągnęłam wnioski, które pomogły mi zachować spokój w mojej rodzinie. Nie brałam już sobie do serca żadnych wyrzutów. Niech sobie myśli, co chce. Ale moje dzieci nie zobaczą żadnych kłótni w rodzinie. Nauczyłam się po prostu przepuszczać przez uszy wszystko, co mi się nie podoba. Nie skarżę się już mężowi, matce ani nikomu innemu. Po prostu żyję swoim życiem, nie zwracając uwagi na to co rzuca w moim kierunku.




