Przedwczoraj znowu pokłóciłam się z mężem, bo odmówiłam ugotowania porządnego obiadu. Jest koniec roku , w pracy urwanie głowy. Wróciłam do domu z torbami, zmęczona. A w kuchni czekała na mnie góra nieumytych naczyń. Czy to naprawdę takie trudne umyć naczynia? Mój mąż siedział w fotelu i oglądał telewizję.
Kiedy pozmywałam naczynia, nie miałam już siły na gotowanie porządnego obiadu. Szybko zrobiłam naleśniki. Mój mąż powinien być zadowolony z tego, co zrobiłam, bo myśli, że tylko ja muszę robić wszystko sama.
Zrobiłam naleśniki i poszłam odpocząć. A mój mąż zaczął krzyczeć, że nie podałam mu jedzenia. To była wielka kłótnia. Jestem jak niewolnik w tej rodzinie, mam tylko obowiązki i żadnych praw. A on na wszystko ma swoje powiedzonko:
Jeśli coś ci nie pasuje, nikt cię siłą nie trzyma!
Nie odzywaliśmy się przez dwa dni. Jak się okazuje, mój mąż jest bardzo dobry w dbaniu o siebie. Potrafi gotować i zmywać naczynia. Jego mama, moja teściowa, wychowywała syna sama, dmuchała i chuchała na niego, więc dorastał w przekonaniu, że każda kobieta powinna się nim “opiekować” jak matka.
Nadal nie wiem, jak dalej żyć… wyrzucić męża, czy starać się, żeby był zawsze zadowolony.




