Córka poślubiła swojego chłopaka, mimo że jej matka kategorycznie się temu sprzeciwiała. Ale teraz są inne czasy i inne zwyczaje.
Matka pogodziła się z tym, ale to nie przeszkodziło jej skrycie nie lubić zięcia. Andrzej był prostym facetem z prostej rodziny. Pracował w fabryce, nie miał wyższego wykształcenia, był brzydki i nie pasował do jej córki.
Mieszkali osobno, wynajmując pokój. Raz w tygodniu z grzeczności odwiedzali matkę.
I kiedy córka oglądała w pokoju telewizję i piła herbatę, teściowa siedziała w kuchni i karmiła zięcia kiepskim jedzeniem. Trzydniową zupą, wczorajszymi kotletami lub czymś innym, co nie zostało dokończone. Nie chodziło o to, że było to całkowicie zepsute czy kwaśne, ale nie było pierwszej świeżości. Teściowa w ten sposób wyżywała się na nim i zadowalała swoją duszę.
Andrzej był dobrze wychowanym chłopcem z wielkim apetytem i zawsze zjadał wszystko, co mu podawano. Zjadał każdy okruszek i zawsze mówił, że było pyszne.
Teściowa myślała, że Andrzej jest tylko żarłocznym głupcem i nawet się do niego przyzwyczaiła. Pewnego dnia podgrzała dla niego barszcz, który ugotowała prawdopodobnie tydzień wcześniej. Zjadł wszystko i poprosił o więcej, mówiąc, że nigdy nie jadł tak pysznego barszczu.
Andrzej powiedział, że jego matka zmarła, gdy miał zaledwie dwa lata, a jedzenie w sierocińcu nie było zbyt dobre. A już na pewno nie tak pyszne jak to. A teraz jego teściowa nieustannie częstuje go pysznym jedzeniem i dokłada więcej. Jest jej za to wdzięczny.
A wtedy teściowa tak zbladła i tak bardzo zmieniła się na twarzy, że słowa nie mogą tego wyrazić. A potem gorzko zapłakała. A głupi Andrzej zaczął ją uspokajać i pocieszać. Zawołał żonę z drugiego pokoju i zapytał ją, czy w jakiś sposób ją obraził, czy powiedział coś złego.
Nigdy nie dowiedział się, dlaczego jego teściowa płakała tego dnia. Nie wiedział też, dlaczego teściowa zaczęła dużo lepiej gotować, zawsze coś nowego i świeżego. Nie wiedział też, dlaczego jego obiad był podawany w porcelanie z niezapominajkami. Po prostu jadł i zawsze dziękował matce swojej żony za obiad lub kolację. Był prostym facetem z życzliwą duszą.
Teraz relacje między teściową a zięciem są na zupełnie innym poziomie. Żyją obok siebie od 20 lat i przez cały ten czas nigdy się nie pokłócili.
Ta historia dotyczy również kobiecej duszy. Nie jesteśmy tak złe, jak nam się wydaje. Po prostu czasami czegoś nie rozumiemy. Ale kiedy przychodzi zrozumienie, przytulamy się i płaczemy. Tak właśnie żyjemy.




