Wczoraj wraz z mężem odwiedziliśmy moją mamę, aby złożyć jej życzenia z okazji 8 marca. Podczas obiadu rozmawialiśmy o życiu rodzinnym i mężczyznach.
Moja mama od 15 lat była sama, zmarł nasz ojciec, a jej mąż, miała wielu adoratorów, ale z żadnym nie związała swojego losu.
Jeden z nich przyszedł nawet do naszego domu i na kolację przyniósł nam bardzo drogą rybę, co natychmiast zrobiło wrażenie na mojej siostrze i na mnie, zwłaszcza że w czasach naszego dzieciństwa ryby były rzadkością i luksusem.
– Pamiętam, mamo, że przyniósł rybę, ale nie pamiętam, co było dalej. Nigdy więcej go nie widziałyśmy – mówię.
– Och, to dobrze, że nie pamiętasz. Nakryłam stół do tej jego ryby. Ziemniaki, surówka i coś jeszcze. Położyłam kawałek ryby dla ciebie i twojej siostry oraz dla nas dwojga. Patrzył tak dziwnie, jak jesz tę rybę, a gdy tylko poszłaś do swojego pokoju, zaczął mnie besztać, mówiąc, po co dawać dzieciom tak drogie ryby, mogły po prostu zjeść ziemniaki i surówkę. Nie słuchałam go dłużej, odłożyłam rybę i poprosiłam, żeby opuścił mój dom – mówi matka.
Nie miałam wątpliwości co do prawdziwości jej słów, ponieważ przez całą młodość powtarzała mi, że gdy tylko zobaczysz coś złego u osoby z którą się wiążesz , powinnaś natychmiast zostawić tę osobę.
Z moim pierwszym mężem było odwrotnie. Na początku naszego związku było wiele “czerwonych flag”, mówiących o tym , że powinnam uciec, ale ja ciągle go usprawiedliwiałam i myślałam, że się kochamy i wszystko się ułoży. Wkrótce zdałam sobie sprawę, że tak nie jest i rozstaliśmy się.
Kiedy poznałam mojego drugiego męża, miałam już dwójkę dzieci z pierwszego małżeństwa. Uważnie obserwowałam, jak traktuje moje dzieci i czy potrafi znaleźć z nimi wspólny język. Kiedy on i dzieci zaprzyjaźnili się , dopiero wtedy wpuściłam go do naszej rodziny.
Mimo to , że matki zawsze dają najlepsze rady, najważniejsze jest to, abyśmy nauczyli się ich słuchać, ponieważ w 99,9% przypadków mają rację.
Dbajcie o swoje mamy.




