Byłam po prostu oszołomiona jej wyznaniem. Czy to prawda?

Siedziałam w ciemnym, małym pokoju z mnóstwem świec. Naprzeciwko mnie siedziała kobieta w dziwnym stroju i długo patrzyła mi w oczy.

W tym momencie zadałam sobie pytanie: Jaka ja jestem głupia, nie mogłam sama na to wpaść?.
– Jesteś interesującą dziewczyną. Ale powiem ci prawdę Zosiu -sama nie dasz rady. Mam nadzieję, że mogę ci pomóc – powiedziała spokojnym głosem wróżka.

– Ale jak…? Jak zgadłaś? Skąd znasz moje imię?”- Nie mogłam w to uwierzyć.
– Wiem o tobie więcej niż myślisz. Powiem ci też, że nie zawsze powinnaś słuchać swojego męża. Chcesz postępować właściwie. Pewnego dnia on to zrozumie.

– Ale….
– To wszystko, Zosiu. Powiedziałam, co mogłam. Wkrótce zrozumiesz.

Poszłam do znajomego budynku. Opiekun przywitał mnie grzecznie. Oczywiście, wszyscy już mnie tam znają. Podeszłam do drzwi i zobaczyłem Andrzeja i Olgę bawiących się z dziećmi. Weszłam do środka, a kiedy dzieci mnie zobaczyły, pobiegły się do mnie przytulić.

– Zosia, tak bardzo za tobą tęskniliśmy! wyszeptała 4-letnia Olga.
– Zabierzesz nas?- zapytał Andrzej.
– Oczywiście. Ale… musicie  wrócić w weekend – powiedziałam, a w moim głosie słychać było rozpacz.
– Wiemy.

Pomogłam dzieciom się ubrać i popędziliśmy do domu. Znały już drogę i biegły przede mną. W drodze do domu myślałam tylko o jednym. Zastanawiałam się, jak mój mąż zareaguje na to, że znowu przyprowadziłam dzieci bez konsultacji z nim.
Kiedy dotarłam do domu, zobaczyłam kartkę: “Wyjechałem w delegację. Dzwoniłem dziesięć razy. Niedługo wrócę. Kocham cię, buziaki”. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Znowu moja teściowa i znowu bez uprzedzenia. Co mam jej powiedzieć? Ona nie wie, że chcę adoptować te dzieci. W porządku, coś wymyślę.

– Cześć. Przyszłam na herbatę. Jesteś zdenerwowana? A to kto?
– To moi siostrzeńcy. Zabrałam ich z sierocińca na kilka dni.
– Wypijemy herbatę? Albo jeszcze lepiej, chodźmy do mnie. Mam kilka prezentów dla dzieci.

Moja teściowa mieszkała w sąsiednim domu. Szybko się ubraliśmy i poszliśmy do niej. Czekały tam na nas pyszne ciasta. Dzieci bawiły się w salonie, a teściowa rozpoczęła ważną rozmowę:
– Szczerze, chcesz je zabrać? Widzę, jak na nie patrzysz.
– Szczerze mówiąc, tak.

– A jak Aleks?
– Wydaje się, że nie ma nic przeciwko. Ale martwi się. Dzieci z domów dziecka są trudniejsze. Potrzebują więcej uwagi, cierpliwości i życzliwości. Do tego dochodzi duża odpowiedzialność.
– Wiesz, popieram cię w tej decyzji. To dobre dzieci. Razem przekonamy Aleksa.

Nie mogłam w to uwierzyć.
– Nie bądź taka zaskoczona. Wciąż jest wiele rzeczy, których o mnie nie wiesz. Mam duże doświadczenie w wychowywaniu cudzych dzieci.
– O czym ty mówisz?
– Aleks nie jest moim synem. Zabrałam go z sierocińca. Nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Miał wtedy tylko dwa lata.

Byłam po prostu oszołomiona jej wyznaniem i wyszeptałam:

-Czy to prawda?

– Tak, to prawda. Nikt o tym nie wie. Nawet Aleks. Chociaż jestem pewna, że coś tam podejrzewa. Wiem też na pewno, że zaakceptuje te dzieci jak swoje.

Następnego dnia Aleks wrócił. Był szczerze zaskoczony dziećmi. Podczas gdy ja przygotowywałam kolację, on bawił się z dziećmi i czytał im bajki, a potem usłyszałam dziwną ciszę i postanowiłam zajrzeć do pokoju, a tam mój mąż spał, przytulając się do dwójki dzieci , które kilka miesięcy później stały się naszymi dziećmi.

Rate article
Wyznaj Sekret
Byłam po prostu oszołomiona jej wyznaniem. Czy to prawda?