Moja filozofia życiowa jest prosta: jeśli nie chcesz być porzucona, odejdź pierwsza. Ten system działał bez zarzutu, dopóki nie poznałam mojego męża. Moja matka przekazała mi mądrość związków. Nauczyła mnie być silną, nie ulegać emocjom, myśleć głową, a nie sercem. Z powodzeniem zdawałam test za testem. Moje sympatie dbały o mnie, dawały mi prezenty, starały się, aby moje życie było wygodne i beztroskie. Cieszyłem się tym życiem.
Kiedy miałam 20 lat, wyszłam za mąż. Był starszy ode mnie, zamożny, miał mieszkanie i bardzo mnie kochał. Żyłam z nim przez 5 cudownych lat, a potem zdałam sobie sprawę, że już nadszedł czas. I odeszłam od niego. Mój mąż zaczął się starzeć na moich oczach, a przystojny mężczyzna, w którym kiedyś się zakochałam, zniknął. Nie miał już wystarczająco dużo pieniędzy na wszystkie moje zachcianki. Potem zaczął mnie obwiniać o moje zamiłowanie do luksusowego życia.
Przez kilka lat po rozwodzie po prostu spotykałam się z mężczyznami, chodziłam na randki. Nie mogłam nic zrobić ze swoją atrakcyjnością. Nigdy ich nie uwodziłam. Moi zalotnicy sami mnie znajdowali, zaczęli mnie pożądać i zdobywali. Po prostu się nie opierałam. W wieku 27 lat zdałam sobie sprawę, że nadszedł czas, aby ponownie pożegnać się z wolnością. Czas skończyć z zabawą.
I wtedy poznałam jego. Ten człowiek jest niezwykle prosty, czarujący, miły i delikatny. Dostał pracę w firmie, w której pracowałam. Ma na imię Aleks i jest bardzo inteligentny. Pracowaliśmy obok siebie i zaczęło się dziać coś pięknego.
Zaczął się mną opiekować, dawać mi kwiaty, zapraszać do restauracji i odbierać po pracy. Byłam bardzo zadowolona, czując romantyzm w naszym związku. Sześć miesięcy później zaczęliśmy razem mieszkać i poczułam się jak prawdziwa gospodyni. Jego prostota przyprawiała mnie o zawrót głowy. Byłam pewna, że jest mężczyzną, którego potrzebuję. Łatwo z nim być, spełnia wszystkie moje pragnienia. A kiedy nadejdzie czas, znów będę wolna – takie miałam zamiary. Moja matka również polubiła mojego męża.
Nasze życie małżeńskie było wygodne. Ale stopniowo zaczęłam zmieniać się w “kota domowego”. Pędziłam z pracy do domu, do niego. Gotowałam, prałam, sprzątałam. Robiłam to, co kiedyś uważałam za pracę, która mi nie odpowiadała.
Lata mijały. Zapewniałam siebie, że ten moment wkrótce nadejdzie. Wezmę od męża wszystko, czego potrzebuję. Odejdę. Zostawię go. Obiecałam sobie, że piąta rocznica będzie ostatnią. Ale po niej nastąpiły trzy kolejne.
Moja filozofia zawiodła. Wyraźnie widziałam, że Aleks nie był już tym obiecującym, atrakcyjnym mężczyzną. Stał się dla mnie zwyczajny. Nadszedł czas, abym poszukała czegoś lepszego. Ale nie mogłam go zostawić. Byłam tak przyzwyczajona do życia w komforcie, otoczona miłością. W tym związku zdałam sobie sprawę z wartości dawania uczuć. Okazało się to jeszcze przyjemniejsze. Od najmłodszych lat tak bardzo ograniczałam się w emocjach, starając się nie wpaść w otchłań i w rezultacie i tak tam skończyłam.
Po 8 latach małżeństwa zaczęłam zdawać sobie sprawę, że jestem gotowa pozostać w tej pozycji do końca życia. Teraz marzyłam o wspólnej starości, posiadaniu dzieci i wnuków. Ale kiedy w końcu odnalazłam spokój, straciłam wszystko. Mój mąż zaczął się dziwnie zachowywać. Lepiej się ubierał, zostawał do późna w pracy i przestał zwracać na mnie uwagę. Jestem wystarczająco doświadczoną kobietą, by szybko zrozumieć, że coś jest nie tak. Nie mogłam uwierzyć, że tak bardzo był zajęty pracą. Ale nie powiedziałam mu o moich podejrzeniach. Nie leży to w mojej naturze.
Żyłam więc w niepokoju aż do pewnego dnia. Mój mąż wrócił do domu i ogłosił rozwód. Przestał mnie kochać i znalazł sobie inną kobietę. Według niego małżeństwo straciło swoją przydatność, nadszedł czas, aby się rozstać i żyć własnym życiem. Powinniśmy poszukać sobie innych perspektyw.
Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Jego słowa zdawały się być dokładnie skopiowane z moich, które wypowiadałam wcześniej do innych. W ten sposób mój mąż zostawił mnie, zanim ja zostawiłam jego. Moje zachowanie wróciło do mnie jak bumerang.
Czy kiedykolwiek byłaś w sytuacji, w której coś do ciebie wróciło?




