Moja matka ma brata, Roberta. Od wielu lat żyje sam, jego żona odeszła bardzo wcześnie z powodu choroby. Żona Roberta była bardzo dobrą osobą. Mój wujek ma syna Adama.
Latem Adam przyprowadził do domu dziewczynę i powiedział ojcu, że zamierza się z nią ożenić. Wujek Robert był na emeryturze i nie miał pieniędzy. Nie był gotowy na tę wiadomość. Ale pójście na ślub syna z pustymi rękami zdecydowanie nie wchodziło w grę.
Wujek Robert długo zastanawiał się, jak wybrnąć z tej sytuacji. Postanowił podarować synowi dom, w którym mieszka. Żeby młodzi mogli tu spokojnie mieszkać, robić remonty i wiedzieć, że robią to dla siebie.
Razem z mamą długo błagałyśmy go, żeby tego nie robił. Adam jest jedynym, który mu został, więc dom na pewno będzie jego. Chciałyśmy pożyczyć mu pieniądze, żeby dał je synowi, a on spłaci je, kiedy będzie mógł.
Wujek Robert nie chciał o tym słyszeć. Poszedł do notariusza. W drodze powrotnej odwiedził nas. Poprosił o pieniądze dla syna. Zmienił zdanie odnośnie domu.
Okazało się, że notariusz zdołał go przekonać. Opowiedział mojemu wujkowi wiele historii z życia. Byłyśmy z mamą bardzo zdziwione, że obcy człowiek zdołał go przekonać. Przecież nas wcale nie chciał nas słuchać.
Mama pożyczyła mu pieniądze, tak jak obiecała. A nam pozostaje wierzyć, że Robert, Adam i jego synowa będą żyli długo i szczęśliwie.
Myślisz, że wujek dobrze zrobił ?




