Wszystko w życiu przychodzi w swoim czasie. Taka jest filozofia naszego istnienia… Boże, to bolesne patrzeć, jak mama się starzeje. Tak, starość nie jest wyrokiem śmierci, ale przynosi nie tylko zmarszczki i siwe włosy, ale także choroby. Aż wstyd wspominać, jak w młodości denerwowałam mamę i nie dawałam jej spać po nocach przez moje zachowanie.
Kłóciła się ze mną, gdy wracałam późno do domu… Jak opuszczałam zajęcia na uniwersytecie. Och, jest jeszcze więcej do zapamiętania, ale wstydzę się powiedzieć o tym moim dzieciom… Byłam wtedy młoda i nie rozumiałam, jak bardzo serce matkę boli z powodu dziecka. A teraz rozumiem… Lata minęły jak jeden dzień… Wydaje się, że wczoraj byłam dzieckiem, a dziś jestem matką. Pamiętam jak mama zabierała mnie do wesołego miasteczka, jak jadłyśmy pyszne lody na ławce w parku. Jak mama zaprowadziła mnie do pierwszej klasy, taką piękną z wielkimi białymi kokardami… Gdzie teraz są te kokardy?
Mama wiązała mi kokardy, trochę bolało, ale zawsze mówiła: “Piękno wymaga poświęcenia”, więc to znosiłam. Zawsze chciałam być taka jak ona. A teraz jestem matką… Moja córka chodzi do 8 klasy.
Mama nauczyła mnie lepić pierogi i gotować barszcz. Jak życie nas zmienia…
Kiedyś, gdy byłam zła, wykrzyczałam, że nigdy nie będę taka jak ona. Każdy zawsze potrzebuje matki. Nie ma znaczenia, ile ma lat. Dwa, dziesięć, czternaście, trzydzieści czy czterdzieści sześć… Jesteśmy dziećmi, dopóki żyją nasi rodzice. Potrzebuję mojej mamy, nawet jeśli rzadko mnie odwiedza. Dorosłe życie samo się dostosowuje. Ale szczera modlitwa i łagodne spojrzenie mojej mamy, miłe słowa, którymi mnie pocieszała, zawsze będą w moim sercu.
Zadzwonił telefon. Dzwonił mój starszy brat. Nie nawiązaliśmy szczerej i ciepłej relacji.
– Mama odeszła… Przyjedź na pogrzeb.
-Mamo… Jak ja mogę bez ciebie żyć? Zimno i nieopisany ból ogarnął moje serce.
Zamarłam, nie oddychałam, ogarnął mnie strach i ból… Czuję jakby nóż przeszywał moją duszę…
– “Mamo”, wyszeptałam, “moja droga mamo, jak mogę żyć bez ciebie na tym świecie? Nigdy więcej cie nie zobaczę. Jak może zniknąć najdroższa osoba, która nosiła mnie pod sercem? Boże, to takie straszne żyć bez mamy…. Minęło 9 dni, 40 dni… Minął rok….
– Córeczko, proszę, weź się w garść. Posłuchaj mnie, błagam cię.
– Och, nie zniosę już twojego wiecznego kaznodziejstwa. Nie mogę się doczekać, aż skończę 18 lat, żeby się od ciebie wyprowadzić!
Nadszedł czas mojej córki…





