W pewnej wiosce mieszkała bardzo stara matka. Jej jedyny syn mieszkał za granicą. Pewnego dnia otrzymała straszną wiadomość:
-On nie żyje.
Stara matka codziennie roniła łzy, a potem przestała płakać i trochę oszalała: zaczęła czekać na listy od syna i była pewna, że wkrótce do niej napisze.
Mijały lata. Przez ponad dwadzieścia lat z rzędu kobieta wychodziła na długą ścieżkę i czekała. Przechodzący obok ludzie zawsze chcieli powiedzieć biednej matce miłe słowo, jakoś ją wesprzeć lub pocieszyć. Ale co mogli zrobić?
– Idź do domu. Twój syn dziś nie wróci, widzisz, słońce już zaszło. Może przyjdzie jutro…
I szła do domu. Ale nawet w domu nie spała przez długi czas, wciąż czekała i patrzyła przez ciemne okno smutnymi oczami. Minęło trzydzieści lat. Kobieta codziennie wychodziła na zewnątrz i czekała. Ludzie się zmienili, nikt już jej nie wspierał, unikali jej i myśleli, że zwariowała. Pewnego dnia mały chłopiec zobaczył tę samotną staruszkę i na początku się przestraszył, ale potem podszedł bliżej i zobaczył, że płacze.
– Babciu, dlaczego płaczesz?
-Mam 93 lata, jestem zmęczona. Najwyższy czas odpocząć, ale kto wtedy pozna mojego syna? – odpowiedziała.
Chłopiec, nie wiedząc, że syn babci nie żyje od dawna, powiedział, że się z nim spotka.
– Dziękuję . Jaki jesteś dobry! Chodź tutaj! – przytulała go przez długi czas swoimi starymi ramionami.
Potem babcia po raz ostatni rozejrzała się po polu i powoli wróciła do domu. W domu położyła się na łóżku i po raz pierwszy od dawna zasnęła spokojnie. Chłopiec został na polu i czekał do wieczora. Oczywiście nikt nie przyszedł. Znudziło mu się czekanie, pobiegł do domu i… zapomniał o sprawie.
A dzięki chłopcu staruszka w końcu spotkała swojego syna…




