Moim zdaniem zjazd po 20 czy 30 latach to jest żałosne widowisko, a nie zjazd starych przyjaciół. Widziałam to wiele razy.
Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek miałby być zainteresowany spędzaniem czasu z zupełnie obcymi ludźmi po 20 latach. Koledzy z klasy zmienili się nie do poznania na przestrzeni lat, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Nie ma już nic, co by nas łączyło. Myślę, że niektórzy ludzie po prostu nie chcą przyznać się , że uczestniczą w takich wydarzeniach, by się popisać. Niektórzy zaczynają porównywać samochody, inni mieszkania, stanowiska i pensje. Wszystko po to, by poczuć się z siebie dumnym.
Na ostatnim takim spotkaniu byłam wszystkim rozczarowana. Ci koledzy z klasy, którym udało się coś w życiu osiągnąć, wyzywająco mówili o tym, jakimi są szczęściarzami. Padało wiele zwrotów typu: “Och, to dobrze, że udało mi się przenieść z tego miasta bez perspektyw do stolicy”.
Ci, którym nie udało się przeprowadzić i osiągnąć sukcesu, słuchali opowieści innych. Widać było, że czują się nieswojo, są niezainteresowani, a nawet obrażeni. Obserwowałam to wszystko i pomyślałam sobie: “Co ty tu robisz?”.
Nie mam ochoty udowadniać innym, że jestem szczęśliwa. Nie interesuje mnie, gdzie mieszkają, ile mają samochodów ani czym się zajmują.
Po tym zdałam sobie sprawę, że nigdy więcej nie pójdę na te spotkania. Niech żyją szczęśliwie, ale z dala ode mnie.
Lubisz spotykać się z kolegami z klasy?




