Mam bardzo dobrą żonę, to miła i spokojna dziewczyna. Pochodzimy z tej samej wioski, ale zaraz po ślubie postanowiliśmy przeprowadzić się do miasta. Na początku wynajmowaliśmy mieszkanie, a potem zarobiłem na własne lokum. Nie jest w nowym budynku, ale najważniejsze, że jest nasze.
Odkąd przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania, matka mojej żony nie pozwala nam żyć w spokoju. Na początku próbowała ingerować w remont. Przyjeżdżała i mówiła fachowcom, jak wszystko ma być zrobione, sama wybierała kolor ścian i ogólnie wtrącała się wszędzie, gdzie tylko mogła.
Za każdym razem przekraczała granice coraz dalej i dalej. Tym razem było tak samo. Przyjechała do nas ze swoją siostrą.
To były urodziny mojej żony. Nakryliśmy do stołu i zjedliśmy miły posiłek. Ale czułem, że nie będzie dobrze.
Gdy moja żona poszła zrobić herbatę i pokroić ciasto dla gości, moja teściowa powiedziała:
-Pozwól mojej siostrze zamieszkać z wami. Macie trzy pokoje. Nie będzie wam przeszkadzać. A potem znajdzie pracę i się wyprowadzi.
Próbowałam wytłumaczyć teściowej, że jej siostra ma już 60 lat i będzie szukała pracy bardzo długo, ale na próżno. Odmówiłem. Nie wyobrażałam sobie życia z kimś, kto jest mi obcy. I wtedy ona powiedziała do mnie:
-Jeśli mi nie pomożesz, zrobię wszystko, żeby moja córka się z tobą rozwiodła.
Wystraszyłem się , teściowa ma ogromny wpływ na moją żonę. Boję się nawet pomyśleć, do czego ona jest zdolna. Nawet sobie nie wyobrażam, co może o mnie powiedzieć i wymyślić. Nie wiem więc, co zrobić. Czy powinienem po prostu powiedzieć wszystko żonie?
Co byś zrobiła? Jakie masz rady?




