Przez moją kuzynkę wszystko w moim życiu poszło nie tak.
Marta jest moją kuzynką. Kiedy miała 8 lat, zmarła jej mama. Mój ojciec powiedział, że nie możemy jej zostawić i musi z nami zamieszkać. Moi rodzice byli pewni, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami i będę bardzo szczęśliwa, z tego powodu że mam siostrę.
Nie mogłam się doczekać siostry. Marta została przywieziona kilka dni później. W tym czasie dużo się przygotowywaliśmy. Przemeblowaliśmy mój pokój, wstawiliśmy inne łóżko, przywieźliśmy jej ubranka i zabawki. Byłam bardzo szczęśliwa.
Kiedy Marta weszła do mieszkania, spojrzała na mnie, skrzywiła się i odwróciła wzrok. Wtedy od razu zrozumiałam, że z tej przyjaźni nic nie będzie. Była wycofana, ale staraliśmy się zrozumieć jej zachowanie.
Moi rodzice nie gniewali się na Martę, wspierali ją i prosili, żebym poczekała, później wszystko się ułoży. Po jakimś czasie Marta ożyła, stała się normalnym dzieckiem. Jednak jej charakter pozostawiał wiele do życzenia. W każdej kłótni czy sporze rodzice stawali po jej stronie. Marta szybko zrozumiała, że taka pozycja jest dla niej bardzo korzystna. Zawsze dostawała wszystko, co najlepsze.
Po jakimś czasie poczuła, że to ona rządzi w naszym domu i zaczęła rządzić rodzicami. Moi rodzice zepchnęli mnie na dalszy plan. Dorastałam więc z ciągłą niechęcią do rodziców. Miałam nadzieję, że wszystko się zmieni, ale myliłam się.
Brakowało mi kilku punktów, aby dostać się na studia państwowe. Zwróciłam się więc do rodziców. Poprosiłam ich o opłacenie mojej edukacji. Odmówili. Musiałam studiować zaocznie. Ale Marcie zapłacili za studia . Byłam na nich bardzo zła, przeniosłam się do akademika i zaczęłam pracować, żeby się utrzymać. Żyję tak już od kilku lat.
Od krewnych dowiedziałem się, że Marta wyszła za mąż. Moi rodzice zapłacili za jej luksusowe wesele. I oczywiście nawet mnie nie zaprosili. Nie miałem już siły na pretensje. Niech sobie żyją jak chcą. Dobrze, że jestem w stanie utrzymać się sama.




