Mój mąż i ja mieszkamy na wsi. Często miewamy gości i wszystkich serdecznie przyjmujemy. Latem proponujemy im wypoczynek na werandzie, a zimą na poddaszu, gdzie jest ciepło i przytulnie.
Kiedy byliśmy młodzi, też tam spaliśmy. Teraz śpimy w sypialni. Mamy dwóch dorosłych synów. Mają już swoje rodziny. Młodszy syn mieszka w sąsiedztwie i często nas odwiedza. Starszy mieszka w mieście, ma własną firmę i jest ciągle zajęty. Przez lata odwiedził nas tylko kilka razy.
Za każdym razem przygotowywaliśmy się na przyjazd syna jak na wielkie święto. Moja synowa w ogóle nie chce do nas przyjeżdżać, nudzi się na wsi. Gdy syn chciał przywieźć do nas wnuczkę na wakacje, oburzyła się, mówiąc, że lepiej jechać do Egiptu…
W zeszłym roku postanowiliśmy po raz pierwszy od lat odwiedzić syna. Uprzedziliśmy go, powiedzieliśmy, że zostaniemy tydzień. Przyjechaliśmy, daliśmy wszystkim prezenty. Zjedliśmy kolację i rozmawialiśmy. Kiedy przyszedł czas na odpoczynek, okazało się, że nie mamy gdzie spać. Syn wynajął nam pokój w hotelu. Było nam bardzo przykro.
Byliśmy gotowi spać na podłodze, byle w domu syna. Moja synowa była kategoryczna, mówiąc
-Wynajęliśmy dla was pokój, więc musicie tam mieszkać, to kosztuje.
Syn wiózł nas do hotelu, jechaliśmy w milczeniu. Mój syn również czuł się niekomfortowo, ale nie był przyzwyczajony do sprzeciwiania się żonie.
Kiedy się obudziliśmy, postanowiliśmy zjeść śniadanie i okazało się, że ceny w tym hotelu są skandaliczne, nie spodziewaliśmy się takich wydatków. Poszliśmy do syna na śniadanie. Posiedzieliśmy trochę u niego i jakiś czas zostaliśmy ponownie odwiezieni do hotelu.
Znosiliśmy to przez dwa dni , a potem wróciliśmy do domu. Nie mogłam się uspokoić – serce mnie bolało i cały czas płakałam. Czy naprawdę zasłużyliśmy na takie traktowanie? Kiedy wróciliśmy do domu, opowiedziałam mojemu młodszemu synowi o tym, co się stało.
Zadzwonił do brata i wywołał skandal. Starszy syn okazał swoje niezadowolenie i teraz nie rozmawiają ze sobą. Do nas też przestał dzwonić, chociaż to my powinniśmy być urażeni.
Wielu krewnych powiedziało, że zrobiliśmy aferę z niczego. To teraz takie modne. Dzieci zapłaciły za wygodny pokój dla nas, a my okazaliśmy im niewdzięczność . Prawdopodobnie nikt nas nie rozumie.




