Kiedy byłem mały, miałem szczęśliwą rodzinę. Taką, jaka powinna być. Ja, moja mama i tata. Ale życie jest nieprzewidywalne. Moja mama odeszła , a wtedy mój tata zaczął pić. Tak radził sobie z żałobą. Mnie również dotknęła śmierć mamy. Przestałem kontaktować się z ludźmi i zamknąłem się w sobie. Wagarowałem. W domu prawie nigdy nie było jedzenia. Zacząłem chodzić głodny i brudny.
Sąsiedzi zobaczyli ten obraz i zgłosili to opiece społecznej. A oni chcieli pozbawić mojego tatę praw rodzicielskich, ale przekonał ich, by tego nie robili. Wyjaśnił wszystko i poprosił, aby dali mu ostatnią szansę. Miał na to miesiąc.
Razem robiliśmy zakupy spożywcze i sprzątaliśmy dom. Przestał pić . Znalazł dobrą pracę. Po jakimś czasie powiedział, że chce mnie komuś przedstawić. Odwiedziła nas pewna kobieta. Przedstawił ją, powiedział, że ją kocha i chce, żeby z nami zamieszkała. Długo nie mogłem zrozumieć, dlaczego on już nie kocha mamy…. Tata powiedział, że nadal kocha mamę, ale tak będzie lepiej, bo opika społeczna przestanie nas nachodzić.
Tak poznałem ciocię Marię. Bardzo ją polubiłem. Miała syna dwa lata młodszego ode mnie , szybko się zaprzyjaźniliśmy. Zaczęliśmy razem mieszkać. Życie zaczęło się układać. Ale nie na długo. Zdarzyła się kolejna katastrofa. Kolejna ciężka strata. Tym razem żegnałem się z ojcem.
Trzy dni później przyjechali pracownicy opieki i zabrali mnie do sierocińca. Zacząłem przyzwyczajać się do nowego miejsca. Moja ciocia Maria nie zapomniała o mnie, zbierała dokumenty potrzebne do adopcji. Trwało to tak długo, że przestałem wierzyć, że będę normalnie żyć. Ale nagle powiedziano mi, że mogę pakować swoje rzeczy i wracam do domu .
Moja ciocia Maria i jej syn czekali na mnie na zewnątrz. Kiedy ich zobaczyłem, nie mogłam powstrzymać łez. Byłem taki szczęśliwy, że wrócę do normalnego życia. Wtedy powiedziałem:
-Mamo, dziękuję, że zabrałaś mnie do domu. Zrobię wszystko, żebyś nigdy tego nie żałowała!.
Czas mijał szybko. Skończyłem szkołę, a później studia. Dostałem pracę. Mój brat i ja dorośliśmy. Każdy z nas ma własną rodzinę. Jesteśmy prawdziwymi braćmi, nawet jeśli nie jesteśmy braćmi z krwi. W każdy weekend odwiedzamy mamę. Tam czekają na nas nasze ulubione pierogi. A nasze żony i mama są jak przyjaciółki.
Zawsze będę wdzięczny Bogu za to, że moja mama Maria jest w moim życiu. Nie wiem, gdzie bym był i kim bym był bez niej.
Co sądzisz o tej historii?




