W dzieciństwie w moim domu prawie zawsze panował chaos. W końcu moi rodzice, trójka dzieci i pies mieszkaliśmy w małym mieszkaniu. Każde sprzątanie kończyło się fiaskiem w ciągu kilku godzin. Pamiętam, że czasami czułem się nieswojo, gdy przychodzili znajomi. Zwłaszcza ci, których domy były wzorem czystości i porządku.
Lubiłem małe mieszkania z idealną czystością. Później poszedłem do wojska. Podobał mi się wojskowy porządek.
Później kupiłem mieszkanie i przez jakiś czas mieszkałem sam. To było królestwo minimalizmu. Żadnych śmieci, tylko najpotrzebniejsze rzeczy. A potem pojawiły się kobiety z różnymi rzeczami. Zrozumiałem, że to nie dla mnie.
Pomimo wszystkich słusznych wskazówek, moje życie bardziej przypominało chaos. I cały czas cierpiałam, że nie mogę spełnić własnych kryteriów. W tamtych czasach operowałem czarno-białymi kategoriami. Porządek był dobry, nieporządek był zły. I to musiało odnosić się do wszystkiego.
Zauważałem kobiety, które wyglądały czysto. W miejscu pracy zawsze czysto i schludnie, ale w samochodzie brudno. Kiedyś spotkałem taką. Ani jednej drobinki kurzu na jej ubraniu, ale w samochodzie na siedzeniu leżało jedzenie, sterta śmieci, puste butelki po wodzie i paragony.
W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że mój perfekcjonizm bardzo utrudnia mi życie. Świat nie jest idealny, a ludzie wokół mnie nie spełniają wszystkich moich kryteriów. Postanowiłem zbadać tę kwestię.
Okazało się, że ludzie, którzy mają wszędzie idealny porządek, są mniej zdrowi z psychologicznego punktu widzenia. Każda drobinka kurzu może wywołać u nich nerwicę. A oni ciągle sprzątają, myją, wycierają.
I kiedyś spotkałem taką kobietę. Wtedy zrozumiałem, że lepiej żyć w bałaganie. Kobiety rozwalają umysł, ale takie kobiety to kompletna katastrofa. Nie zawsze wszystko jest takie samo. Życie to trochę bałagan. Poszedłem do toalety, a one już biegły ze szczotką i detergentem. Ciągła kontrola nad wszystkim. Dwa dni później dowiedziałem się o wszystkich kobietach z jej pracy i tych, które stanowią dla niej zagrożenie. Nie wytrzymałem długo. Po co mi był taki porządek?
Od tego czasu moje ideały się zmieniły. Zdrowi psychicznie ludzie nie przejmują się życiem i robią to, co uważają za słuszne. Niezdrowi ludzie działają z powodu nerwicy lub poczucia winy. Idealnie byłoby znaleźć sposób na posiadanie zarówno poglądów, jak i porządku, ale bez fanatyzmu.
Niech sprzątanie odbywa się co drugi dzień i nie przejmuj się drobinką kurzu. W końcu jest to typ osobowości, który jest zdeterminowany przez genetykę lub wychowanie i bardzo trudno jest później zmienić siebie. Trzeba się dostosować. A mądrość polega chyba na tym, że świat tak naprawdę nie jest czarno-biały. A nasze wyobrażenia o ideale są tylko nasze.
Ale nie nauczyłem się akceptować bałaganu, jest irytujący. Ale ma też mały bonus. Kiedy czuję się rozdrażniony lub niespokojny z innego powodu, dwadzieścia minut sprzątania wprowadza mnie w stan spokoju umysłu . Najskuteczniejsza medytacja, trening i wszystko inne, co może być.
A główną umiejętnością nie jest zdolność do porządkowania rzeczy, ale zdolność do negocjowania i budowania. Na szczęście moja żona ma ją znacznie lepiej rozwiniętą niż ja!
Czy masz obsesję na punkcie czystości i sprzątania?




