Stałam dzisiaj w kolejce, pewien nieprzyjemny mężczyzna prawie odpychał ludzi na bok, gdy zmierzał do kasy. Miał pompatyczną postawę i gruby portfel .
-Poproszę dwie kawy – powiedział pewnie i głośno.
-Chce pan rozpuszczalną?- zapytała sprzedawczyni;
-Nie. Poproszę naturalną i najlepszą. I do tego trzy ciastka i babeczki- kontynuował mężczyzna.
Nie lubię takich aroganckich ludzi. Spojrzałam na niego i pomyślałam: “Jak żona lub dziewczyna nie może go znieść? Powinien był stanąć w płomieniach od mojego spojrzenia. Ale nie mrugnął, nie obchodziło go to.
W końcu kupił to, czego potrzebował i wyszedł na zewnątrz. Patrzyłam przez okno. Bezczelny mężczyzna rozdawał bezdomnym swoją kawę. A także babeczki i ciastka. Prawie się udławiłam swoją kawą. Ale ciekawość zwyciężyła i postanowiłam do nich podejść.
– Kupił pan to dla nich?
– Tak. Mam dzisiaj urodziny. Postanowiłem ich poczęstować.
– Gratulacje. Mogę tu zostać z panem?
– Oczywiście, jeśli chcesz.
Mężczyzna zaczyna wypytywać bezdomnych, co się z nimi stało i dlaczego znaleźli się na ulicy. Dwie starsze panie , które były w drodze do kościoła, dołączyły do naszej rozmowy. Babcie zaczęły mówić bezdomnym, że nie mogą tak żyć, muszą iść do pracy i wziąć życie w swoje ręce. Podczas gdy babcie próbowały edukować mężczyzn, ten facet obejrzał nogę jednego bezdomnego. Była pokryta ranami. Zaczął dotykać ją rękami.
Nie mogłam tego znieść:
-Nie boisz się?.
-Jestem lekarzem– odpowiedział mężczyzna.
Zbadał zranioną nogę, powiedział , jakie leki muszą kupić i dał im trochę pieniędzy. Spojrzałam na tego człowieka inaczej. Dlaczego tak źle o nim myślałam? Jego oczy są niesamowicie życzliwe. A bezdomni są szczęśliwi – delektują się kawą i ciastkami.
Po pożegnaniu poszłam do spowiedzi.




