Odkąd byłam dzieckiem, moja babcia była dla mnie prawdziwym wzorem do naśladowania. Prosta kobieta, która ukończyła kilka klas, była niezwykle inteligentna i mądra. Moja babcia mieszkała w niezwykle malowniczej wiosce, więc spędzanie z nią czasu było dla mnie najlepszą rzeczą.
Kiedy byłam mała, nauczyła mnie rozpoznawać rośliny i powiedziała mi, że mogę sama znaleźć dowolne lekarstwo z natury. Nie chciałam jej słuchać, dopóki nie osiągnęłam pewnego wieku. Myślałem, że nie potrzebuję tych wszystkich informacji, ponieważ w dzisiejszych czasach w sprzedaży jest tak wiele różnych leków.
Ale moja babcia nadal opowiadała mi o każdej roślinie. Niekiedy nie słuchałam uważnie, nie zdawałam sobie sprawy, że jej opowieści zawierały niezwykłą mądrość życiową. Szkoda, że w tamtym czasie bardziej interesowały mnie imprezy, kosmetyki i chłopcy. Ponieważ babcia wydawała mi się stara, odwiedzałam ją coraz rzadziej.
Trzy tygodnie po moim ślubie z Michałem babcia zmarła. Byłam bardzo zmartwiona tą wiadomością. Bardzo za nią tęskniłam i postanowiłam, że chcę pobyć z babcią sama. Poszłam do wioski i błagałam ją o przebaczenie nad jej świeżym grobem. Zapach ziół wciąż unosił się w pustym domu. Chciałabym usiąść z nią i napić się jej aromatycznej herbaty. Ale niestety było już za późno.
Mijały lata. Mieliśmy dzieci, własne mieszkanie. Zarabialiśmy bardzo przyzwoite pieniądze. Jedyną wadą było to, że pracowałam w dużym stresie. Kiedy zajmujesz wysokie stanowisko, nie możesz chorować. Byłam leczona tabletkami, ale wkrótce się załamałam.
Pewnego razu, podczas ważnego spotkania, straciłam przytomność i obudziłam się w szpitalu. Według lekarzy było to spowodowane przepracowaniem. Po raz pierwszy od wielu lat zdecydowałam się wziąć dzień wolnego. Ale to mi nie pomogło. Potem poczułam się jeszcze gorzej.
I wtedy zdałam sobie sprawę. Nie jestem gotowa oddać swojego zdrowia w zamian za wysokie stanowisko. Nie chcę już tego robić. Wtedy zaczęłam myśleć o mojej babci. Nie miała luksusowych ubrań ani designerskich torebek, ale mimo to wiodła szczęśliwe życie. Zawsze była niezwykle miła, mimo że była biedna. Sama hodowała wszystko, czego potrzebowała do życia. Te wspomnienia sprawiły, że się rozpłakałam i postanowiłam zmienić swoje życie.
Pierwszą ważną decyzją było rzucenie pracy. Przez pierwszy rok nawet o tym nie myślałam, bo mój mąż zarabiał wystarczająco dużo.
Pewnego dnia w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z dzieciństwa i z jakiegoś powodu znów zapragnęłam studiować ziołolecznictwo. Rok później skończyłam pisać książkę o poradach mojej babci i ziołach. Pomogły mi one zacząć naprawdę cieszyć się życiem.
Książka stała się bardzo popularna i wtedy zdecydowałam, że czas iść dalej. Zaczęłam produkować naturalne kosmetyki, najpierw na własne potrzeby, a później dla klientów. Po 5 latach prób i błędów udało mi się spopularyzować moją firmę. Teraz mam pracę, którą kocham, która przynosi mi szczęście i radość, a nie nerwy i stres. Teraz jestem właścicielem swojego biznesu, a nie jego niewolnikiem.




