Kiedy zobaczyliśmy to dziecko , zdaliśmy sobie sprawę, że to nasze przeznaczenie!

Nazywam mojego syna “noworoczną niespodzianką”.

Ostatniego dnia roku, siedem lat temu, wysłałam męża do sklepu po zakupy, jeszcze czegoś nam brakowało, a on wrócił z  malutkim dzieckiem …..

– Co to? Stałam tam i nie rozumiałam, co się dzieje. Mąż powiedział:

-Potrzymaj, wszystko wyjaśnię później- i wyszedł z mieszkania.

Zostaliśmy sami z dzieckiem, po raz pierwszy w życiu trzymałam w ramionach tak małe dziecko. Pamiętam, jak stałam i patrzyłam, jak śpi i cichutko oddycha.

Po chwili wrócił mój mąż:
– Co to za matka? Poszedłem do sklepu, wyszedłem z klatki schodowej i wtedy zobaczyłem wózek, zajrzałem – a w środku było dziecko. Było ciemno , więc poświeciłem latarką z telefonu – nikogo nie było. Zapukałem do drzwi sąsiadki, wzruszyła ramionami. Nikt w naszym budynku nie miał tak małych dzieci. Stałem tam dwadzieścia minut, po czym zdecydowałem się przynieść go do nas.

Podczas gdy ja i mój mąż zastanawialiśmy się, co robić, rodzice zapukali do drzwi,  byli do nas zaproszeni na Sylwestra. Rodzice mojego męża przybyli jako pierwsi. Moja teściowa stała na progu z otwartymi ustami.

– Kiedy, jak? moja teściowa nie rozumiała, co się dzieje.

– To nie nasze – powiedział mąż – lepiej powiedz mi, co mam z nim zrobić.

– Zadzwonię na policję, synu, nie zostawisz go u siebie.

W tym momencie spojrzałam na męża i wyszeptałam cicho

– Dlaczego? … czy mogę go zatrzymać?.

Podczas tych kilku sekund ciszy poczułam, że to jest nasza szansa. W tamtym czasie byłam już po trzydziestce, a mój mąż miał 35 lat. Mieliśmy wszystko: piękne mieszkanie, dom na wsi, wycieczki zagraniczne, drogie samochody i dobrą pracę. Ale nie mieliśmy najważniejszej rzeczy – dzieci. Przez wiele lat marzyliśmy o zostaniu rodzicami, ale słowa lekarza:

-Pani mąż jest bezpłodny- brzmiały jak wyrok.

Długie badania, próby, łzy, rozczarowanie – to wszystko nie przynosiło rezultatów. Oczywiście, jak każda kobieta, chciałam mieć własne dziecko. Mijały lata, a ja niemal pogodziłam się z myślą, że nie będziemy mieć dzieci.
I oto cud! Pojawiło się dziecko! Tak, jest obce, ale może to nasze przeznaczenie? Może był jakiś powód, dla którego jego matka zostawiła go koło naszego domu?

Kolejne miesiące były bardzo trudne, zorganizowaliśmy opiekę nad synem, wyremontowaliśmy pokój , zamieniając go w przytulny pokoik dla dziecka. Oczywiście kolejka po dzieci była długa i nie wiem, co odegrało główną rolę: koneksje mojego teścia, czy rzeczywiście było to nasze przeznaczenie, ale chłopiec był w końcu nasz. Dwa lata później zdecydowaliśmy się na adopcję dziewczynki.

Teraz nasz dom wypełnia radosny śmiech dzieci, a ja nawet nie wyobrażam sobie, jak kiedyś żyliśmy sami z mężem. Są też problemy, ale zdaję sobie sprawę, że to wszystko jest błahe, kiedy przytulam moje dzieci, a one szepczą do mnie cichutko:

-Mamusiu, kochamy Cię!

Wierzysz w przeznaczenie?

Rate article
Wyznaj Sekret
Kiedy zobaczyliśmy to dziecko , zdaliśmy sobie sprawę, że to nasze przeznaczenie!