Kiedy zdałam sobie sprawę, że moje życie idzie w dół, postanowiłam umieścić matkę w domu opieki. Nie pogardzaj ludźmi takimi jak ja.
Miałam 20 lat, kiedy mój tata poważnie zachorował, miał wylew. Od tego czasu prawie nie wstawał z łóżka. Razem z mamą opiekowałyśmy się nim przez ponad 5 lat. I nawet nie myślałyśmy o tym, żeby go oddać. Po pierwsze, było nas dwoje. Łatwiej było sobie poradzić. A po drugie, mój ojciec nie wymagał poważnej rehabilitacji. Mogliśmy spokojnie zostawiać go samego w domu, a z czasem nawet sam potrafił o siebie zadbać.
Ale niestety, kiedy mój ojciec odszedł, moja matka zaczęła niedomagać. Najpierw zaczęła mieć problemy z pamięcią. Kiedy po raz trzeci wydrukowała i oddała ten sam raport swojemu szefowi, została poproszona o przejście na emeryturę.
Kiedy ja szłam do pracy, moja mama też szła do pracy i wiele wysiłku kosztowało mnie zatrzymanie jej w domu i wytłumaczenie, że nie musi nigdzie wychodzić. Ale kiedy wracałam wieczorem, często nie zastawałam jej w mieszkaniu. Musiałam szukać jej po całej okolicy.
Dzięki Bogu, nie odchodziła daleko, sąsiedzi zawsze mogli mi powiedzieć, gdzie ją widzieli. Później zaczęłam zamykać matkę w domu, ale ona otwierała okna i rzucała różnymi rzeczami w ludzi. To było straszne, bo mogła wypaść, a mieszkałyśmy na 7 piętrze.
Potem zaczęła mieć problemy z mową. Nie potrafiła formułować jasnych myśli. Wypowiadała zlepek słów, a ja musiałam zgadywać, o co jej chodzi. W nocy musiałam wstawać kilka razy do mamy mamę, jakby była dzieckiem, bo zaczynała krzyczeć i straszyć sąsiadów. Rano biegłam do pracy i miałam nadzieję, że matka nic sobie nie zrobi.
Po powrocie w domu zazwyczaj witał mnie kompletny bałagan i fekalia rozmazane na tapecie. Zaczęłam zakładać jej pieluchę, ale nauczyła się ją zdejmować.
Doszło do tego, że wychodząc z domu zakręcałam wodę (jak już zalała sąsiadów), gaz, chowałam delikatne rzeczy, noże, widelce, żeby mamie nie stała się krzywda.
Jeśli chodzi o mnie, moje życie poszło na dno. W pracy zaproponowano mi kierowanie dużym działem reklamy. Byłoby więcej pieniędzy, ale harmonogram był nieregularny. Natychmiast odmówiłam, ale potem zastanowiłam się nad tym.
Jednak praca to nie była połowa sukcesu. O wiele bardziej obciążał mnie fakt, że moje relacje z ukochany i miałam nadzieję, moim przyszłym mężem, zaczęły się katastrofalnie pogarszać. Tak, on doskonale zdawał sobie sprawę z mojej sytuacji i, nawiasem mówiąc, nigdy nie sugerował wysłania mojej matki do specjalnej instytucji. Jednak w pewnym momencie najwyraźniej nie wytrzymał i zaczął narzekać, że nie ma dla niego miejsca w moim życiu, a skoro tak, to po co snuć plany na przyszłość. Zdałam sobie sprawę, że moje życie się rozpada: moja kariera idzie w dół, nie mogłam też założyć rodziny, a o posiadaniu dzieci nie mogłam nawet myśleć – jaka ciąża byłaby możliwa w takich warunkach.
Wtedy stanęłam przed bardzo trudnym i poważnym pytaniem: czy dalej rujnować sobie życie, czy wysłać mamę do specjalistycznej placówki, gdzie zajmą się nią osoby do tego przeszkolone? Możesz uważać mnie za samolubną i niewdzięczną córkę. Ale podjęłam trudną decyzję i zdecydowałam, że tak będzie lepiej dla mnie i dla mojej matki.
Teraz mogę tylko powiedzieć, że rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. I nie mogę powiedzieć, ile horrorów i negatywnych recenzji przeczytałem w Internecie na temat takich instytucji. Tak, opieka nad osobami starszymi to biznes, nie da się temu zaprzeczyć. Ale, jak każdy biznes, dobre domy opieki bardzo cenią swoją reputację.
Mama nie zawsze mnie rozpoznaje, ale nie to jest najważniejsze. Widzę, że jest tu szczęśliwa. Mieszka w pokoju z dwiema innymi kobietami, są mniej więcej w tym samym wieku. Kobiety porozumiewają się, ich codzienność jest dobrze zorganizowana, w razie potrzeby przychodzi lekarz, są dobrze odżywione, choć dla mojej mamy nie jest to już takie ważne, ale ja czuję się spokojniejsza. Mama ma zawsze zrobioną fryzurę, jest czysta i zadbana.
Personel jest przeszkolony do pracy z osobami z demencją. I wiesz, moja dusza stała się o wiele spokojniejsza niż wtedy, gdy chodziłam do pracy i zamykałam mamę samą w mieszkaniu.
Bez względu na to, który dom opieki wybierzesz, najważniejsze jest, aby pamiętać, że twoja matka, ojciec i babcia wciąż żyją. I trzeba ich odwiedzać tak często, jak to tylko możliwe w obecnych okolicznościach.
Po pierwsze, poczujesz się spokojniejszy, a po drugie, łatwiej jest kontrolować, co dzieje się z ukochaną osobą i jak traktuje ją personel. A jeśli coś pójdzie nie tak, natychmiast to zauważysz.




