W sobotę rano, w dniu wolnym, postanowiłem naprawić ogrodzenie, było około 9 rano, wtedy zobaczyłem Marka powoli zmierzającego do domu z pracy.
-Co tu robisz tak wcześnie? Skończyłeś już pracę? zapytałem.
Mężczyzna podszedł do mnie, wyglądając na niezwykle smutnego.
-Zamknęli nasz tartak! odpowiedział smutno.
-Jak to zamknęli? Chciałem zamówić u was ogrodzenie.
– Przyszli komornicy i wszystko zapieczętowali. Bartek (właściciel tartaku) nie pojawił się.
– To chyba pójdziesz wcześniej na emeryturę.
-Co za emerytura! Po staremu przeszedłbym na emeryturę w tym roku, a po nowemu nawet nie wiem kiedy, za trzy lata czy za pięć.
Tutaj w niegrzeczny sposób wypowiedziałem się na temat zmiany przepisów. Ale reakcja mojego sąsiada na tę krytykę mnie zaskoczyła.
– Czego wy wszyscy chcecie od rządu? Oni spowodowali tylko połowę kłopotów – zaczął mówić sąsiad.
-Kto spowodował drugą połowę? zapytałem z oburzeniem.
– Oczywiście, że my! Daliśmy sygnał, że możemy kontynuować pracę. Spójrz na to! Każdy emeryt pracuje. Wszyscy postanowili zarabiać pieniądze na starość, ale nie myśleli o innych. Mój starszy brat jest na emeryturze już od pięciu lat, ale nadal chodzi do fabryki! Wziął pożyczkę na jeepa. Po co mu on ? Jedni biorą emeryturę i jeszcze pracują, a inni nie mogą znaleźć pracy. Życie jest teraz ciężkie. Mi też dali wypowiedzenie w pracy. I co ja miałem zrobić? Nie pozwolili mi prowadzić traktora – nie przeszedłem badań lekarskich. I nikogo nie obchodziło, że miałem ponad 30 lat doświadczenia w tej branży. Skończyłem więc pracując na tartaku, bez żadnego doświadczenia.
– Ale daj spokój! Zobaczysz , otworzą tartak! – próbowałem pocieszyć sąsiada.
-Może . Marek machnął ręką i poszedł w stronę domu.
Było mi go trochę żal, bo takich jak on jest wielu, czekali na emeryturę jak na koło ratunkowe, ale w końcu musieli dalej pracować. W takim czy innym stopniu prawie każdy z nas znajdzie się w podobnej sytuacji.
Wnioski mojego sąsiada były formułowane pod wpływem głębokiego poczucia irytacji i poszukiwania skrajności w tej sytuacji, ale wydaje mi się, po wysłuchaniu tego, co powiedział, że powiedział to wszystko ze szczyptą ostrej prawdy.
Co o tym sądzisz? Ludzie sami są sobie winni czy nie?




