“Szczęśliwa “, pomyślała starsza kobieta, pchając wózek inwalidzki, w którym drzemał jej starszy mąż, patrząc na młodą kobietę przebiegającą obok. Wciąż była młoda i piękna. Wciąż zdrowa i pełna energii. Wciąż stać ją na wydawanie pieniędzy na ładne ubrania, pyszne jedzenie i ładne rzeczy. Ona nie wie, jak to jest, gdy musi się wydawać wszystkie nędzne okruchy swojej emerytury na lekarstwa. Nie wie, jak to jest słuchać swojego oddechu w nocy i czuć, że koniec jest bliski.
“Szczęśliwa”, pomyślała właścicielka sieci modnych kawiarni, patrząc na słynną aktorkę siedzącą przy stoliku. – Piękna, wygląda jak milion dolarów. Jedyne, o co musi się martwić, to nadrobienie zaległości w nowej kolekcji biżuterii, wybór kurortu, do którego pojedzie, odparcie tłumu bogatych fanów i ukrycie się przed paparazzi za wysokim płotem eleganckiej rezydencji. A tu… w głowie kręci się od tych wszystkich dostaw, podatków, konkurencji, kredytów na mieszkanie i nowy samochód. Dziecko wciąż z nianią , mąż ma własne życie. A na Malediwach zaczyna się szczyt sezonu.
“Szczęśliwa” – pomyślała pracująca na ulicznym straganie sprzedawczyni ryb, która nie mogła nigdzie uciec przed zimnem i próbowała ogrzać dłonie na kubku gorącej herbaty – Pracuje w cieple, w pięknym ubraniu, układa dziewczynom włosy i dostaje napiwki do kieszeni. A ja tutaj… W deszczu, śniegu i mrozie. Nie czuję nóg, nie mogę zginać palców. To mój jedyny zarobek, no chyba, że jakaś “dama” zechce pobrudzić swoje białe rączki po salonie piękności i poprosi mnie o wyczyszczenie jej rybek. Tymczasem po pracy wracam do domu, do tego okropnego wynajmowanego pokoju i piję wódkę ze swoim współlokatorem, żeby się rozgrzać.
“Szczęściara” – pomyślała szczupła modelka, z wielkim apetytem obserwując sprzedawczynię, która zajadała się ciastkami z niewiarygodną ilością kremu . Jadła słodycze do woli. A ja tu jestem… wiecznie głodna i zła. I nawet nie wiem, gdzie będę jutro, dla kogo się rozbiorę i z kim będę spać. Ale niestety, można się przyzwyczaić do tego, że nie jest się kobietą, a tylko rzeczą.
“Szczęściara”, pomyślała dziewczyna, idąc do fryzjera i przypadkowo spotykając “kawową bizneswoman”. -“Mieszka na piętrze w ogromnym apartamencie, zmienia samochody jak rękawiczki. A ja piszę te programy jak szalona. Ledwo udało mi się zaoszczędzić na jednopokojowe mieszkanie. Pracuję od rana do nocy, siedzę w domu sama, samotna. Bez rodziny, bez przyjaciół, bez rozrywki, bez wakacji. W mediach społecznościowych mogę tylko przeczytać, co jest lepsze – Dominikana czy Malediwy. A życie po prostu mija.
“Szczęściara” – pomyślała fryzjerka, zręcznie ścinając wilgotne włosy. – Jest swoją własną szefową. Pracuje we domu, pijąc kawę. Dotyka przyciski na swoim laptopie – ding – pieniądze zarobione, i to całkiem przyzwoite. Jedzie do Egiptu, do Turcji. A tu… ile głów trzeba ściąć, ile ton włosów zmieść z podłogi, żeby zarobić parę groszy. Wieczorem nogi nie wytrzymują.
“Szczęśliwa”, pomyślała elegancka dama w wieku Balzaca o modelce, która pozowała z bukietem dla młodego fotografa – młoda, piękna, o tajemniczym spojrzeniu, z niesamowitą figurą. Całe życie jeszcze przed nią. I nie zna jeszcze tego strasznego uczucia, kiedy znika twoje piękno. Kiedy umiera rodzina. Kiedy dorosłe dzieci już dawno mają własne życie, a z mężem się nie układa. Nie zna goryczy samotności.
“Szczęśliwa”, pomyślała samotna kobieta o starszej kobiecie i jej mężu na wózku inwalidzkim, przelewając owsiankę z garnka do kilku kocich misek pod krzakiem. – Co ich widzę, zawsze są razem. Ona poprawia koc na jego nogach, a on próbuje złapać dla niej gałązkę kaliny. Jest ktoś, kim trzeba się zająć, ktoś, komu będzie przykro. A tutaj umierasz i nikt tego nie zauważa. Ona nie wie, jak to jest gotować kaszę z wodą zamiast mleka, żeby nakarmić bezdomnych i głodnych. Być komuś potrzebnym…
“Szczęśliwa” – pomyślała młoda bezdomna kobieta, próbująca uspokoić swoją dwuletnią córkę, o babci, którą goniło kilkanaście kotów. – Może i karmi koty dla rozrywki, ale ja nie zawsze mam czym nakarmić swoje dziecko. Ona gdzieś mieszka, gdzieś śpi, gotuje kaszki. I nie wie, jak to jest nie mieć nic swojego, żebrać, uciekać przed policją. Może już dawno skoczyłabym z mostu, ale nie mam z kim zostawić dziecka.
Otworzyła torebkę, odłamała kawałek chleba i podała go głodnej córce. Nie miała pojęcia, że obserwuje ją aktorka, która dokończyła kawę i wsiadła za kierownicę luksusowego samochodu. Siedziała w samochodzie i w milczeniu, bez mrugnięcia okiem, patrzyła na dziewczynkę, która z radością przeżuwała wczorajszy chleb. I całe życie przeleciało jej przed oczami – piękna bajka z wieloma zdradami, kłamstwami i wczesną aborcją.
Fałszywe role, drogie prezenty, od których zamarzało serce, piękny dom. Ale pusty i cichy w nocy. Napotkała oczy dziewczyny i zaparło jej dech w piersiach. Patrząc, jak dziewczynka otula ramionami szyję matki, mimowolnie dotknęła swojej, wyobrażając sobie upragnione ciepło dzieciństwa i bezwarunkową miłość, której młoda matka zdawała się w ogóle nie zauważać. W jej głowie pojawiła się tylko jedna myśl: “Szczęśliwa… Mój Boże, jaka ona jest szczęśliwa”.




