“Życie nie jest polem do przejścia”, mówi mądrość ludowa. Jest nam dane tylko raz i powinnyśmy je przeżyć tak, jak chcemy. Czasami jednak nasze pragnienia są tłumione przez negatywne opinie innych. Twoi bliscy zaczynają cię potępiać, mówiąc, że nie możesz być szczęśliwy, gdy ktoś płacze z twojego powodu. Co powinieneś zrobić w takim przypadku?
Stoję przed trudnym życiowym wyborem, który mnie prześladuje. Nie mogę zdecydować się na pierwszy krok.
Mam 56 lat… Po 30 latach małżeństwa zdałem sobie sprawę, że nie kocham już mojej żony. Chcę się rozwieść. Spełniłem ojcowski obowiązek, moje dzieci są ustatkowane życiowo, mają własne rodziny, a ja czuję jakąś dewastację. Nic nas już nie łączy, chłód i obojętność w komunikacji, żyjemy jak sąsiedzi.
Moją duszę wypełnił gorzki chłód, pustka. Postanowiłem kupić dom na wsi, aby jakoś rozwiać moje myśli. Zawsze marzyłem o przytulnym domu. Byłem szczęśliwy, gdy udało mi się spełnić moje życzenie. Po pracy jadę tam z wielkim entuzjazmem. Relaksuję się tam. Moja żona nie chciała kupić tego domu.
Czasami przyjeżdżała na grilla, ale wszystko, co robiła, to leżenie w hamaku. Dobrze wiesz, że na wsi trzeba pracować. Więc jestem ciągle zajęty pracą, kopaniem i sadzeniem , dbaniem, przycinaniem drzew i przygotowywaniem drewna na opał na zimę. Wszystko to sprawia mi przyjemność, ale moja żona tego nie rozumie, mówi, że w mieście jest lepiej.
Tak było przez sześć miesięcy. Przez większość czasu mieszkałem na wsi, a moja żona mieszkała w mieszkaniu. Rzadko się widywaliśmy, przychodziłem do mieszkania raz w tygodniu, potem raz w miesiącu. Żona stanowczo odmawiała odwiedzin. Pomagałem jej w domu, przynosiłem zakupy , nie mieliśmy o czym rozmawiać, nie rozmawialiśmy przez telefon
W ten sposób zostałem jakby wdowcem, a moja żona wciąż żyła. Myślałem, że całe życie będę żył samotnie. Ale los zdecydował inaczej.
Na naszej ulicy, kilka domów dalej, mieszkała sąsiadka Alina. Zaczęliśmy się spotykać i zawsze mamy o czym rozmawiać. Jest pracowitą i szczerą kobietą.
Zacząłem się w niej zakochiwać, znów poczułem to przyjemne uczucie. Pewnego dnia rozmawialiśmy tak długo, że poranek nadszedł niepostrzeżenie. To był najlepszy poranek w ostatnich latach. Spotkałem kobietę, której pragnąłem, a jej zależało na mnie.
Nie chcę jechać do miasta, żeby zobaczyć się z żoną i nie chcę też jej widzieć. Chcę się z nią rozwieść i przeżyć resztę życia z osobą, która jest mi bliska. Ale społeczeństwo mnie nie zrozumie… Pomyślą, że Alina wtargnęła do czyjejś rodziny.
Moją duszę dręczą wątpliwości… Nie chcę wystawiać Aliny do wiatru, ale źle jest też rozwijać z nią poważniejszy związek, gdy jestem żonaty…
Co byś zrobił na moim miejscu? Czy w wieku 56 lat można zacząć życie od nowa?




