Jak ja nie lubię niektórych moich byłych kolegów z klasy! Tych, którzy szukają cię we wszystkich mediach społecznościowych i próbują dowiedzieć się o tobie jak najwięcej.
Mam tylko jednego naprawdę bliskiego przyjaciela, z którym przyjaźnimy się od pierwszej klasy. I choć jesteśmy już po pięćdziesiątce, nie tracimy kontaktu i często się widujemy i do siebie dzwonimy.
Niektórzy moi koledzy z klasy z jakiegoś powodu znaleźli mnie w mediach społecznościowych. Nie widzieliśmy się , niech Bóg błogosławi naszą pamięć, od trzydziestu trzech lat, odkąd skończyliśmy szkołę. Znajdują mnie i zaczynają zadawać mi pytania o rzeczy, które zupełnie mnie nie interesują. Nienawidzę, gdy ludzie, o których dawno zapomniałem, zaczynają wścibiać się w moje życie osobiste. Mógłbym to zrozumieć, gdybyśmy przyjaźnili się jako dzieci i nie mogli bez siebie żyć. Ale nasza klasa nawet się nie przyjaźniła, była podzielona na “paczki”. Kiedyś spotkałem na ulicy koleżankę z klasy, która zaproponowała, że przyjdzie do mnie.
-Chodźmy do ciebie. Tak długo się nie widzieliśmy.
Dla mnie była kolejną byłą koleżanką z klasy i męczyła mnie swoimi “pozdrowieniami” we wszystkich mediach społecznościowych. Jak tylko zobaczy mnie w sieci, zaczyna się.
– ześć! Jak się masz? Gdzie teraz jesteś? Masz kogoś ? A dzieci? Widziałeś kogoś z naszej klasy? Czy to dobrze, że tak często piszę? Nie śpisz jeszcze? Marika cię pozdrawia. Dlaczego sam do mnie nie napiszesz?
Trzy lub cztery razy w tygodniu dostawałem od niej wiadomości. Nigdy nie było momentu, w którym widziała mnie online i nie napisała. Na początku odpowiadałem na każdą wiadomość tekstową, próbowałem podtrzymać rozmowę, a potem po prostu przestałem odpowiadać na jej wiadomości. Zawsze myślałem, czego ty ode mnie chcesz? Widzisz, że dana osoba ci nie odpowiada, więc po co kontynuujesz ? Dlaczego wciąż wypisujesz swoje pytania, dzwonisz, nie masz nic lepszego do roboty?
W końcu ją zablokowałem.
Pewnego dnia spotkałem ją w centrum handlowym. Prawdopodobnie była z mężem. Może ktoś by się po prostu przywitał i przeszedł obok. Ale nie. Ona zaczęła krzyczeć do mnie przez centrum handlowe, żebym na nią poczekał. Dobrze, poczekałem. Zostawiła męża i przybiegła do mnie.
-Cóż, dlaczego mi nie odpowiadasz?
Nie spodobała jej się moja odpowiedź:
– Wyobraź sobie, że nie mam najmniejszej ochoty z nikim się spotykać i o niczym rozmawiać. Nie masz dość pisania do mnie kilka razy dziennie? Nie chcę ci nic mówić, nie mówiąc już o spotkaniu. Czego ty chcesz? Zostawiłaś swojego męża na środku sklepu, bo chcesz ze mną porozmawiać. Na twoim miejscu przeszłabym obok i tyle.
Odwróciłem się i odszedłem od niej. Usłyszałem, jak mówi
-Jesteś taki niemiły i niegrzeczny. Powiem wszystkim naszym przyjaciołom, żeby do ciebie nie pisali, skoro taki jesteś.
Poważnie, właśnie to powiedziała! Jak mam teraz żyć bez komunikacji z moimi byłymi kolegami z klasy?
Myślę, że to w porządku. Nie myślałam o nich od tylu lat i nie będę myśleć o nich dalej.





