W wiadomościach często można znaleźć informacje o tym, jak ta lub inna osoba publiczna przekazała pieniądze nieznajomemu, który ich potrzebował. Jest wiele takich historii i mam duże wątpliwości co do ich prawdziwości.
Pewnego dnia zacząłem rozmawiać na ten temat z moimi przyjaciółmi. Jeden z nich, o imieniu Darek, opowiedział mi prawdziwą historię ze swojego życia. Darek prowadzi własnego bloga kulinarnego w Internecie. Jego historia jest bardzo pouczająca i ma nieoczekiwane zakończenie.
Oto historia Darka
Niedaleko mojego domu znajduje się supermarket. Od czasu do czasu siedziała tam kobieta. Wyglądała bardzo schludnie, ale jej oczy były bardzo smutne. Nie siedziała tam cały czas, ale mniej więcej raz na dwa lub trzy dni. Prosiła o jałmużnę. Pytałem ją, czego potrzebuje, a ona zawsze odpowiadała konkretnie – ryżu, ziemniaków, kaszy gryczanej. Albo makaron, kaszę. Nie dawałem jej żadnych pieniędzy, ale kupowałem jej jedzenie i dawałem.
Nie było to dla mnie trudne, a ona tego potrzebowała. Emerytom jest teraz ciężko, to zrozumiałe. Więc starałem się pomóc, jak tylko mogłem.
Pewnego dnia po raz kolejny zapytałem ją, czego potrzebuje.
Dała mi listę, paczka kosztowała około 200 złotych. Ale było tam wszystko, czego potrzebowała, nic zbędnego. Kupiłem i dałem. Następnego dnia znowu tam siedziała, tuż przy wejściu. Byłem trochę zaskoczony, więc zapytałem ją:
Kupiłem ci wszystko wczoraj, dlaczego siedzisz tu dzisiaj?
I wiesz, jakie zdanie rzuciła mi ta babcia? Nigdy nie zgadniesz.
Jesteś niegrzeczny, zostaw mnie w spokoju ….
Życie jest nieprzewidywalne. Życie jest pełne niespodzianek. Życie jest tym, czym jest.




