Witajcie czytelnicy mojego bloga! Dzisiaj chcę zastanowić się nad tym, czy kobieta powinna mieć tajemnice przed swoim mężczyzną. Uważam, że powinna. I opowiem Wam, co mi się przydarzyło. Szkoda, że zrozumiałam to dopiero po 40-stce.
Kiedyś myślałam, że między mężem a żoną nie powinno być tajemnic, tylko pełne zaufanie. Ależ byłam głupia. Z biegiem lat zrozumiałam, że zaufanie nie oznacza mówienia wszystkiego.
Ale to, co kobieta zdecydowanie powinna mieć, to mądrość, aby wiedzieć, co warto ujawnić, a co lepiej zachować dla siebie – wtedy w domu będzie więcej spokoju.
Opowiem więc, co staram się robić w tajemnicy przed mężem dla jego dobra:
Kupuję sobie drogie rzeczy
Mój mąż uważa, że nie warto wydawać pieniędzy na drogie ubrania, teraz jest mnóstwo tanich. I nie chce słyszeć o tym, że bielizna i rajstopy mogą kosztować więcej niż jego koszulka, uważa to za niedopuszczalne.
A ja nie chcę oszczędzać na sobie. Pracuję, stać mnie na to, żeby czasem kupić coś drogiego. Idę na zakupy bez niego, odrywam metki z cenami, a w domu mówię mu najniższą cenę, jeśli zapyta.
Chodzę do salonu piękności
Mężczyźni często nie rozumieją, dlaczego kobiety muszą chodzić do salonu piękności, ponieważ mogą pomalować paznokcie lub zrobić sobie pięty w domu. Mój też uważa, że to strata pieniędzy– można się ostrzyc, ale reszta to strata. Umawiam się na manicure, pedicure i depilację woskiem bez jego wiedzy. A nawet jeśli widzi, że idę do salonu, nie mówię mu o cenie usług.
Oszczędzam pieniądze
Moja siostra miała smutne doświadczenie – jej mąż dobrze zarabiał, nie pozwalał jej pracować, a przed ślubem miał mieszkanie. Urodziła dwójkę dzieci i została w domu przez prawie 10 lat. A on ją po prostu zostawił. Znalazł inną kobietę.
I zostawił ją bez grosza, nie dostała nic z majątku, tylko alimenty na dzieci. Gdyby była mądrzejsza, zaoszczędziłaby pieniądze, bo on ją dobrze utrzymywał. Wydała wszystko na szmaty i rozrywkę. Więc patrząc na nią, zaczęłam tak oszczędzać, żeby mój mąż się nie dowiedział.
Nieważne, przynajmniej będę miała poduszkę powietrzną. A jak wszystko pójdzie dobrze, to wpłacę je do banku i na starość będą mi z nich kapać odsetki – dodatek do emerytury.
Spotykam się z przyjaciółmi
To tak naprawdę nie jest tajemnica. Po prostu zawsze spotykam się z przyjaciółkami bez męskich oczu i uszu. Nie zapraszam przyjaciół do domu, gdy jest w nim mój mąż.
Umawiamy się na neutralnym terenie. Uważam, że mężczyźni nie powinni słyszeć, o czym rozmawiają ich dziewczyny.
Pomaganie mojej rodzinie
Mój mąż zawsze się złościł, gdy pomagałam finansowo mojej siostrze, kupowałam rzeczy dla jej dzieci lub pomagałam innym krewnym w jakikolwiek sposób. Nie podoba mu się fakt, że budżet rodzinny trafia właśnie tam. On nie ma prawie żadnych krewnych, a ci, których ma, żyją szczęśliwie.
Nie rozumie, że ukochana osoba potrzebuje pomocy w potrzebie i że nigdy nie wiesz, co stanie się z tobą jutro i ty też możesz potrzebować pomocy. Więc przestałam mu mówić, że ktoś z mojej rodziny dzwoni i o coś prosi, po prostu to robię w milczeniu i tyle. Tak jest spokojniej.
Może ktoś powie, że robię coś źle. Ale jak tylko zaczęłam mieć swoje sekrety, życie w rodzinie stało się spokojniejsze, mniej się kłócimy i obrażamy na siebie nawzajem. Dlatego nie czuję się winna za swoje czyny, wierzę, że robię wszystko dobrze.
Co o tym sądzisz?




