Musiałam być złą matką, bo więcej uwagi i miłości poświęcałam córce niż synowi. Z jakiegoś powodu byłam przekonana, że on szybko znajdzie sobie kobietę, zapomni o rodzinie i będzie się z nami widywał tylko w święta, podczas gdy córka nie opuści mnie i zostanie u mojego boku.
Mój mąż zmarł dziesięć lat temu. Był miły i kochający. Miał też złote ręce i jasny umysł, co pomogło mu zbudować piękny i solidny dom oraz zaoszczędzić wystarczająco dużo pieniędzy, abyśmy mieli z czego żyć, nawet gdy go zabraknie.
Kiedy dzieci dorosły, syn przyprowadził do domu synową. Nie żeby była jakaś zła, ale nie mogłam ukryć złości i powiedziałam synowi wprost , że nie chcę ich u siebie. Nie kłócił się, spakował swoje rzeczy i pojechał do sąsiedniej wioski, do jej rodziny.
Czułam, że mój syn wiedział o mojej wielkiej miłości do córki, ale z jakiegoś powodu milczał na ten temat. Nie obwiniał mnie, nie kłócił się ze mną. I to sprawia, że czuję się teraz jeszcze gorzej, bo powiem Ci prawdę: byłam szczęśliwa, że mój syn się wyprowadził. Że teraz cały swój wolny czas mogę poświęcić córce
Moja Renata była wtedy na studiach nie widziała, jak wyrzuciłem jej brata z domu.
Rok później wróciła, ale nie sama. Wróciła z przystojnym mężczyzną, drogim samochodem i powiedziała mi, że przyjechała zaprosić mnie na wesele. I że zamieszka z nim, bo jego dom jest lepszy niż mój.
Byłam jednocześnie zmartwiona i szczęśliwa.
Droga restauracja. Wystawne wesele. Ubrałam się i oddałam wszystkie oszczędności nowożeńcom, żeby nie wyjść na biedną ! Uśmiechnęli się tylko skąpo i włożyli je do innych kopert. A wcześniej mimo że dałam synowi niewielką kwotę, on i synowa byli szczęśliwi jak dzieci. Ich ślub nie był jednak tak wystawny.
Minęło około 10 lat. Od tego czasu moja Renata i jej mąż odwiedzili mnie tylko dwa razy. Raz na moje urodziny i raz, aby pokazać mi wnuka. Chciałam sama do nich jechać, ale ona ciągle mi odmawiała:
-Teraz nie czas.
Dzwoniłem do niej raz w tygodniu, wymienialiśmy oklepane zwroty i żegnaliśmy się. Nie interesowała się mną ani bratem, miała teraz własne szczęśliwe życie.
Mój syn przyjeżdżał raz lub dwa razy w tygodniu, aby pomóc w pracach domowych, kupić artykuły spożywcze lub po prostu porozmawiać. Przyprowadzał też wnuki. Ale moja synowa nigdy nie przychodziła, unikała mnie, podobnie jak reszta jej rodziny.
Wszyscy w wiosce chwalili mojego syna i rodzinę, do której trafił.
W pewnym momencie doznałam objawienia. I kiedy przyszedł mój syn, powiedziałam:
-Zrozumiałam wszystko, byłam złą mamą i teraz cię przepraszam. Chcę, żebyś ty, twoja żona i dzieci wprowadzili się do mnie, przekażę ci dom, nie ma o czym rozmawiać. Chcę czuć, że moje sumienie jest czyste, choć dopiero na starość!
Syn powiedział, że nie mam za co przepraszać, wszystko jest w porządku. A później cała jego rodzina wprowadziła się do mnie. Dobrze nam się razem żyje.
A potem Renata przestała odbierać moje telefony , a kiedy zrobiła to miesiąc później, powiedziała:
-Mamo, co się stało? Nie mam czasu na twoje problemy!




