Co za sąsiedzi: zaprosiliśmy ich , a oni wezwali policję!

Mówi się, że z sąsiadami należy żyć w pokoju, że” lepszy bliski sąsiad niż daleki krewny”. Co jednak zrobić w sytuacji, w której się znaleźliśmy? Chcieli się zaprzyjaźnić z sąsiadami, ale spotkała ich niemiła niespodzianka. Jednak w przeciwieństwie do przyjaciół , sąsiadów się nie wybiera!

Moja żona i ja jesteśmy małżeństwem od pięciu lat. W końcu uzbieraliśmy pewną kwotę i chcieliśmy kupić jakieś mieszkania. Długo szukaliśmy odpowiednich opcji i niedawno kupiliśmy mieszkanie, oczywiście posiłkując się jeszcze kredytem hipotecznym. Chcieliśmy jak najszybciej dokonać niezbędnych napraw, aby nie płacić za wynajmowane dłużej niż trzeba. Tak więc, przy odrobinie wysiłku, udało nam się to zrobić w ciągu miesiąca. Przez cały piątek i sobotę byliśmy zajęci przenoszeniem i sprzątaniem, umieszczaniem rzeczy na swoich miejscach, i w końcu wszystko było gotowe. Szczęśliwi i zmęczeni, ale wciąż pełni entuzjazmu dla nowego życia, postanowiliśmy zaprosić sąsiadów, którzy mieszkają naprzeciwko, aby się poznać, a może nawet zaprzyjaźnić.

Zadzwoniliśmy do ich drzwi, sąsiedzi okazali się bardzo miłymi staruszkami. Wypiliśmy herbatę, a potem babcia zapytała mnie, ile lat ma moja córka. Roześmiałem się, miło było słyszeć komplementowanie mojej żony. Powiedziałem, że mam szczęście i to jest moja żona. Starsze małżeństwo nawet się nie uśmiechnęło….

Następnego ranka obudził nas dzwonek do drzwi. Na progu stał dzielnicowy i poprosił o nasze dowody osobiste. Zaspani i na wpół ubrani długo szukaliśmy naszych dokumentów. Dopiero po 20 minutach zdaliśmy sobie sprawę, gdzie je wczoraj położyliśmy. Wtedy policjant spojrzał zazdrośnie na moją żonę, na dowód i uśmiechnął się.

Okazało się, że otrzymał skargę, że współżyję z nieletnią.

Długo się śmialiśmy. Stało się jasne, dlaczego sąsiedzi tak szybko się z nami wczoraj pożegnali.

Moja żona wygląda bardzo dobrze. Nikt nie wierzy, że ma dwadzieścia sześć lat i jest dwa lata starsza ode mnie. Nadal wygląda jak uczennica  i nie może kupić alkoholu bez dowodu. W ten piątek, kiedy sąsiedzi przyszli z wizytą, moja żona była bez makijażu i miała dwa warkocze. Wszystko stało się jasne.

Chyba muszę zgolić brodę, bo inaczej wszyscy wokół mogą  nadal myśleć, że to moja córka. I muszę dogadać się z tymi starszymi ludźmi. Ale nie będziemy ich więcej zapraszać.

 

A jak z Waszymi sąsiadami? Mieliście jakieś nieporozumienia? Napiszcie do nas w komentarzach!

Rate article
Wyznaj Sekret
Co za sąsiedzi: zaprosiliśmy ich , a oni wezwali policję!