Wyszłam za mąż bardzo młodo, jeszcze przed ukończeniem studiów. Nie mieliśmy własnego mieszkania, więc musiałam mieszkać z teściową i jej córką. Nie lubiły mnie za bardzo (mimo że chodziłam do pracy na nocną zmianę, żeby zapłacić za media i zakupy), a później zaczęły mi pokazywać wprost “gdzie jest moje miejsce”. Mój mąż nigdy mnie nie bronił..
Po nocnej zmianie wróciłam do domu, ukroiłam sobie kawałek chleba i popijając wodą zaczęłam szykować się do wyjścia na uczelnię. Teściowa i jej córka Anna przyglądały mi się podejrzliwie, nie mówiąc mi nawet “dzień dobry”. Byłam zajęta, więc nie zwracałam uwagi na ich kwaśne, ponure twarze.
To był ich zwykły wyraz twarzy, poznałam go ,gdy tylko znalazłam się w ich “miłym towarzystwie”.
Pewnego dnia zapytałam Annę:
– Dlaczego się tak krzywisz, zjadłaś cytryny czy co?
Nie doceniła humoru, a jej moralizatorstwo wystarczyło mi na kilka następnych lat. Teściowa i mąż natychmiast stwierdzili, że źle się zachowuję.
Następnie mój mąż spojrzał na mnie, jakbym była dla niego nikim, wzruszył ramionami i wyszedł wieczorem z przyjaciółmi, jak zwykle, ale jakoś nie pomyślał, żeby zabrać mnie ze sobą. Odkąd się pobraliśmy, bardzo się zmienił, i to dramatycznie. Po tygodniu wspólnego mieszkania stał się zupełnie inną osobą. Opinia jego matki i siostry była teraz zawsze na pierwszym miejscu, a ja stałam się jak piąta noga u stołu.
Wszystkie te wspomnienia szybko przemknęły mi przez głowę, gdy tylko spojrzałam na teściową i Anię. Stały w drzwiach jak dwaj giermkowie, uszczelniając przejście swoimi “chudymi” sylwetkami. Bezszelestnie prześlizgnęłam się między nimi. Było to o tyle łatwe, że w wieku 21 lat ważyłam zaledwie 45 kg. Szybko założyłam buty i udałam się na przystanek autobusowy.
Kiedy wróciłam, mój mąż był jeszcze w domu. Zdziwiłam się, bo musiał iść do pracy, na drugą zmianę. On, teściowa i Ania siedzieli w pokoju, przy okrągłym stole, niczym rycerze króla Artura, aktywnie o czymś dyskutując. Ale gdy tylko weszłam, natychmiast zamilkli i spojrzeli na mnie. Zaczęłam się głośno śmiać, aż się popłakałam, a ich zdziwione miny tylko dodały oliwy do ognia mojego humoru.
Ale przestałam się śmiać, gdy nagle usłyszałam:
-No to mamy umowę? To szykuj się i idź po pożyczkę na te 10 000 . Mój mąż skinął głową i poszedł się przygotować, nadal celowo mnie ignorując.
– Dlaczego tak nagle potrzebujemy pieniędzy? I to akurat teraz, kiedy zamierzamy wynająć mieszkanie? – zapytałam teściową.
– Tapeta ma już trzy lata i chcemy ją zmienić, bo nam się znudziła! – wysyczała przez zaciśnięte zęby Anna.
– Ale my chcieliśmy mieszkać osobno! – krzyknęłam, nie mogąc się opanować.
– Zamknij się! Jesteś tu nikim! – krzyknęła teściowa, rumieniąc się albo ze złości, albo z wysiłku podniesienia głosu na tak wysoki ton. Głośny trzask drzwi wejściowych odbił się echem w moim sercu. Zimno i strach ogarnęły mnie nagle, jakby ściskając mnie w imadle i odcinając oddech.
– Wow, nawet nie wiedziałam, że potrafisz tak głośno krzyczeć” – powiedziałam spokojnie i bez słowa wyszłam, równie głośno trzaskając drzwiami… Mama przyjęła mnie z powrotem ze zrozumieniem, więc nie zwlekałam z rozwodem. Od tamtej pory minęło osiem lat i niczego nie żałuję. Teraz mam nową rodzinę, dwie córki – po prostu cud i nową teściową ( nie mieszkamy z nią ). Ale moja druga teściowa nazywa mnie “córką” i zawsze jest gotowa pomóc, jeśli czegoś potrzebuję.
Jak wyglądają Twoje relacje z teściową? Nazywasz ją mamą?




