Mam 67 lat, dwójkę dzieci, byłam na granicy życia i śmierci, a moje dzieci nie mogły znaleźć wolnej chwili!

Kiedy byłam młoda i pełna energii, rozpieszczałam swoje dzieci jak tylko mogłam. Wszyscy moi przyjaciele mówili mi, że nie powinnam być tak całkowicie pochłonięta dziećmi, a ja nie rozumiałam, dlaczego tak mówią.

Ale teraz, kiedy mam 67 lat i nie ma nikogo, kto podałby mi szklankę wody, pamiętam ich słowa i bardzo żałuję, tak zrobiłam.

Mój mąż zmarł, gdy mój syn miał 4 lata, a córka 6. Na początku było mi bardzo ciężko samej z dziećmi. Pracowałam na dwa etaty. Nie miałam z kim zostawić dzieci. Na początku zostawiałam je z mamą, która ciągle przypominała mi, że to ja powinnam z nimi być .

Ale kto nas nakarmi, jeśli zostanę w domu z dziećmi?

Ale jakoś dałam radę. Wychowywałam dzieci i mogłam je bardzo rozpieszczać. Wydawało mi się, że w ten sposób mogę im wypełnić  pustkę, która powstała po śmierci ich ojca.

Dzieci dorosły i każde z nich założyło własną rodzinę. Więc starałam się być idealną babcią dla moich wnuków.

Pewnego dnia obudziłam się rano i zdałam sobie sprawę, że nie czuję nóg.

Podczołgałam się do telefonu i zadzwoniłam do syna. Powiedział, że jest bardzo zajęty i nie ma czasu do mnie przyjechać. Zadzwoniłam do córki. Ona zawsze przyjdzie, bez apostazji i dwuznaczności.

W szpitalu powiedzieli mi, że mam zatory krwi na całej długości nóg, które mogą pęknąć w każdej chwili. Byłby  koniec – śmierć. Nie miałam innego wyjścia, jak tylko leżeć , brać leki i nie ruszać się.

Trudno było przekonać moje dzieci, aby przyszły do szpitala. Powiedziały mi na oddziale, że mają swoje sprawy do załatwienia i nie mogą się mną zająć. Młodszy syn mojej córki jest na studiach, żona mojego syna ma grypę . Cóż, są bardzo dobre powody, aby zostawić matkę w takim stanie samą w szpitalu, krótko mówiąc, powinna umrzeć.

Wróciłam ze szpitala do domu i zaczęłam szukać pielęgniarki. Moja sąsiadka zaoferowała mi pomoc, oczywiście za pieniądze. Zostałyśmy przyjaciółkami, które żyją od emerytury do emerytury.

Kończąc moją historię, chcę Wam powiedzieć – nie rozpieszczajcie swoich dzieci tak bardzo jak ja. Ich wartością życiową powinna być miłość i szacunek dla bliskich, a nie drogie zabawki i ubrania!

Co zasiejesz w młodości, zbierzesz na starość.

Rate article
Wyznaj Sekret
Mam 67 lat, dwójkę dzieci, byłam na granicy życia i śmierci, a moje dzieci nie mogły znaleźć wolnej chwili!