Moja mama ma domek na wsi. Mój mąż i ja “przeprowadzamy się” tam na całe lato, pracujemy w ogrodzie, zbieramy grzyby i jagody i przygotowujemy się do zimy. Żona mojego brata przyjeżdża tylko raz w roku, aby zebrać plony. Ale tym razem, kiedy byliśmy w mieście, ona i mój brat przyjechali na dłużej. Jest problem , bo ona nie chce nic robić, a nawet nas wyrzuca.
Każdego lata mój mąż i ja ulepszamy domek: naprawiamy coś w domu lub koło domu, pomagamy w ogrodzie. W zeszłym roku mąż zrobił mamie łaźnię, a rok wcześniej altanę. Mój brat, odkąd się ożenił, nie postawił tam stopy. Jego żona Anna powiedziała mojej matce:
-On ma teraz własną rodzinę, a nasze interesy są najważniejsze. Jeśli czegoś potrzebujesz, zatrudnij robotników.
To jednak nie powstrzymuje Anny przed przyjazdami do mamy późnym latem i wczesną jesienią z torbami po dary natury. Moja matka nie jest złośliwa, więc nie odmawia. W tym roku moja mama nie mogła jechać na wieś – w pracy u mamy nastąpiła fala zwolnień, a ona otrzymała obowiązki dwóch zwolnionych pracowników. Mama bardzo się martwiła – jak ziemia może leżeć bezużyteczna? Mama zasugerowała, żeby brat zajął się sadzeniem, ale Anna zrobiła zamieszanie i brat odmówił.
Ale mój mąż i ja zdecydowaliśmy, że świeże powietrze dobrze nam zrobi i zaczęliśmy spędzać weekendy na wsi, aby moja mama nie martwiła się o bezużyteczną ziemię. Musiałam kupować sadzonki – nie mam do tego serca, sprzątaliśmy ogród po zimie, sadziliśmy, pieliliśmy…
W ostatni weekend pojechaliśmy z mężem do jego rodziców, więc na wsi nikogo nie było. Wykorzystali to mój brat i jego żona. Po przyjeździe odkryliśmy z mężem, że coś jest nie tak. Mieliśmy trudności z dostaniem się do domu i nie pozwolono nam nawet wejść. Zaspana Anna otworzyła drzwi i powiedziała:
-Wynajęliśmy nasze mieszkanie – oszczędzamy pieniądze na wakacje, więc będziemy tu mieszkać. Możecie iść do domu, nie zapraszaliśmy was.
– Czy mama wie? zapytałam.
– Oczywiście! Jak myślisz, kto dał nam klucze? Anna zapytała arogancko.
Zadzwoniłam do mamy:
– Tak, twój brat poprosił o klucze. Powiedział, że chce ci pomóc- wyjaśniła mama.
– Oni będą tu mieszkać, a nie pomagać. Jestem pewna, że Anna nie kiwnie palcem i nas wyrzuci- narzekałam.
– Jak będziemy z nimi żyć? – zapytała moja matka.
– Wynajęli swoje mieszkanie, wyjeżdżają na wakacje i będą mieszkać na wsi – powiedziałam .
– Jeśli zadbają o nasadzenia, a my zbierzemy plony jesienią, pozwólmy im tam być. Jeśli odmówią, kopnij ich w cztery litery, bo widzisz, jacy są przebiegli: nie chcą nic robić, kiedy ich prosisz, krzyczą “nie musimy”, a jesienią zabierają wszystko w workach. Powiedz im, że teraz ich kolej, żeby wykarmić rodzinę – powiedziała moja matka.
Ponownie zapukałam do drzwi.
– Co jeszcze? Anna spojrzała na mnie gniewnie. Powiedziałam jej, co powiedziała moja matka, ale zaczęła krzyczeć, że nie dotknie ziemi: Złamię wszystkie paznokcie! Czy ja wyglądam jak rolnik? A zresztą, nawet jeśli coś wyhodujemy, dlaczego mamy się tym z kimś dzielić? Jeśli potrzebujesz, kup od nas, damy ci zniżkę, jak rodzina.
Oczywiście, trzeba ich kopnąć , jak mówiła moja matka. Nie posłuchali mnie, więc mama zadzwoniła do brata i kazała im się spakować i wynosić.
– Gdzie będziemy mieszkać? Nasze mieszkanie jest wynajęte! – płakał mój brat.
– Oddaj najemcom ich pieniądze – poradziłam.
– Nie mogę – Anna kupiła kolczyki – narzekał mój brat – a w lombardzie dostaną o wiele mniej. Co mamy zrobić?
– To nie mój problem. Mogłeś przynajmniej poinformować mamę, że zamierzasz tu zamieszkać. Albo przynajmniej poprosić ją o pozwolenie. To bezczelność z twojej strony – nie chcesz nic robić, ale przyjechałeś tu mieszkać – powiedziałam bratu.
Anna i mój brat poszli do domu jej matki, przeklinając mnie i moją matkę:
-Nigdy więcej nie postawię tu stopy! A męża nie wpuszczę! Sama kop !
Z jakiegoś powodu jestem pewna, że jesienią Anna pierwsza przybiegnie po ziemniaki i jabłka.
Jak myślisz, czy powinnam była pozwolić bratu i jego żonie zostać w domu?




