Niedawno moja przyjaciółka Maria zaczęła spotykać się z pewnym facetem. Związek układał się dobrze. Po miesiącu randkowania chłopak podarował jej na urodziny złoty pierścionek.
Pierścionek był zapakowany w białą serwetkę, bez pudełka , nie miał etykiety. Marii po prostu zaparło dech w piersiach od tego prezentu. Pierścionek był piękny, z pięknym kamieniem pośrodku, ale na złocie było kilka zadrapań. Było oczywiste, że ktoś go wcześniej nosił.
– Co to jest? – zapytała ze zdziwieniem moja przyjaciółka.
– To pierścionek dla ciebie. Z głębi mojego serca.
– Czy ktoś już go nosił?
Chłopak był zakłopotany.
– Tak, to był pierścionek mojej mamy, ale ona już go nie nosi. Więc postanowiłem dać go tobie.
Moja przyjaciółka popijała kawę ze swojego kubka i patrzyła na mnie uważnie
– Czy on jest normalny, czy nie? – zastanawia się.
– To trudne pytanie – odpowiadam. A co zrobiłaś? Przyjęłaś prezent?
– Oczywiście, że nie. A co, jeśli jego mama przybiegnie do mnie i zażąda zwrotu pierścionka? Jeśli to naprawdę pierścionek jego mamy, bo był zbyt nowoczesny….
– Co masz na myśli?
– Co, jeśli gdzieś go ukradł, zacznę go nosić, a potem zostanę wezwana na policję. Nie chcę tego! Nie potrzebuję takich prezentów! Chyba zapytam go, skąd go wziął.
Wierzę, że złoto gromadzi energię swojego właściciela, szczęście, ból i choroby. Jeśli zaczniesz nosić czyjąś rzecz, wszystkie problemy i kłopoty poprzedniego właściciela zostaną przeniesione na ciebie.
Dlatego z zasady nie kupuję złota w lombardzie.
– Może kupił pierścionek w lombardzie? Są trudne czasy. Kwarantanna, kryzys gospodarczy itd. Wstydzi się do tego przyznać?
– Wszystko jest możliwe – odpowiedziała. Muszę go zostawić i tyle! Po co mi facet, który oszczędza na mnie pieniądze?




