Moja córka Karolina ma już 7 lat. Przez te lata jej babcia, która jest moją teściową, widziała ją trzy razy. Pierwszy raz na jej chrzcinach. Wtedy bardzo nie podobały jej się ubranka, które wybraliśmy z mężem dla córki. Aktywnie krytykowała nasz gust i dyskutowała o ubrankach mojego dziecka z każdym gościem. Wtedy zdałam sobie sprawę, że będę miała dużo “zabawy” z moją teściową. Byłam szczerze zła na jej zachowanie podczas chrzcin. Rozmawiałam o tym incydencie z mężem, który był tego samego zdania co ja.
Drugi raz babcia zobaczyła swoją wnuczkę, gdy ta miała 3 lata. Przez ten czas nie interesowała się zbytnio Karoliną. Dzwoniła raz w tygodniu i prosiła o przesłanie zdjęć, mimo że mieszkała około pięciu przystanków autobusowych dalej. Mąż wysyłał zdjęcia, ale też nie rozumiał, dlaczego nie może nas odwiedzić. Oczywiście zapraszaliśmy ją, ale teściowa zawsze miała ważniejsze rzeczy do zrobienia. I tak gdy w końcu teściowa nas odwiedziła wpadła na 30 minut, a potem wyszła. Nie zdziwiło mnie, że przyszła do dziecka z pustymi rękami.
Trzecie spotkanie babci z wnuczką też nie było szczególnie długie. Zadzwoniła do nas i poprosiła, abyśmy przyprowadzili do niej Karolinę na cały dzień. Byliśmy bardzo zaskoczeni. Nie mogliśmy zrozumieć, co takiego się stało, że babcia przypomniała sobie o wnuczce. Na początku nawet się ucieszyłam, jakby babcia w końcu zrozumiała, że ominęło ją całe dzieciństwo jedynej wnuczki. Ale nie trwało to długo. Przywieźliśmy Karolinę o godzinie 10. Ale już o 15.00 zadzwonił telefon. Babcia była zmęczona i poprosiła, żebym przyjechała.
Długo analizowałam to wszystko i zdecydowałam, że powinnam szukać tutaj pozytywów. Zwłaszcza, gdy czytałam te wszystkie artykuły i historie o tym, jak teściowa jest irytująca i nie opuszcza młodej rodziny ani na minutę. Więc nawet się ucieszyłam. Nie wtrącała się w nasze sprawy, nie prowokowała konfliktów i ostatecznie nie pouczała mnie, jak mam żyć i wychowywać swoje dziecko. Doszłam do wniosku, że tak było nawet lepiej.
Dwa tygodnie temu były urodziny mojej teściowej. Zadzwoniliśmy z mężem i złożyliśmy jej życzenia. Ku mojemu zaskoczeniu zaprosiła nas do siebie. Powiedziała, że jest bardzo ciekawa, jak dorasta jej wnuczka. Na przyjęciu miało być wielu gości. Poprosiła nas, żebyśmy Karolinę ładnie ubrali, a nawet pięknie zapletli jej warkoczyki, bo wszyscy goście chcieli zobaczyć, jak jej wnuczka wyrosła. Czy to normalne? Dziecko jest już w pierwszej klasie, a babci zależy tylko na tym, żeby pokazać gościom, jaka jej wnuczka jest piękna.
Mimo wszystko zdecydowaliśmy się z mężem pójść. Ale tylko we dwoje. Karolinę zostawiliśmy z moją mamą. Postanowiłam przywieźć teściowej zdjęcia wnuczki. Gdy przyjechaliśmy z prezentem i kwiatami, oczywiście pierwsze pytanie brzmiało: “Gdzie jest moja wnuczka?”. Chcieliśmy ją zapytać: “Gdzie byłaś przez te wszystkie lata, kiedy twoja wnuczka rosła? Moja teściowa była na nas obrażona. Ale nie byłam zbyt zdenerwowana. Jest mało prawdopodobne, aby nasze życie zmieniło się w jakikolwiek sposób.




