Ta historia wydarzyła się dawno temu, ale wciąż ją pamiętam.

To wydarzyła się prawie 30 lat temu…
Zacznę po kolei. Po ukończeniu liceum marzyłam o pójściu na studia i zdobyciu wyższego wykształcenia. Spędziłam rok przygotowując się do różnych egzaminów i byłam pewna, że wszystko będzie dobrze i się dostanę. Ale niestety . Nie dostałam się na mój wymarzony uniwersytet. Aby jakoś odciągnąć się od złych myśli, postanowiłam wyjechać na jakiś czas do moich dziadków. Tam spędziłam  dzieciństwo, więc szukałam tam spokoju.

To właśnie tam, na wsi  poznałam mojego narzeczonego Marka. Byliśmy w sobie tak bardzo  zakochani, że miesiąc później Marek mi się oświadczył. Oczywiście powiedziałam “tak” i z radością pobiegliśmy do urzędu stanu cywilnego złożyć wniosek. Byliśmy do siebie bardzo podobni i spędzaliśmy ze sobą cały czas. Nawiasem mówiąc, on również nie dostał się na studia w tym roku.

Wszystko było w porządku, żyliśmy dobrze, nie kłóciliśmy się. Ale był jeden problem. Nie mogliśmy się zdecydować, gdzie będziemy mieszkać. Byłam bardzo szczęśliwa na wsi, ale czasami myślałam, że powinnam wrócić do miasta i tam układać swoje życie. Marek w końcu przekonał mnie, żebym została na wsi przynajmniej na jakiś czas. Zgodziłam się i nawet znalazłam pracę. Miałam tylko jedną przeszkodę na drodze do szczęśliwego życia rodzinnego – teściową. Mój Marek nie ma ojca, całe życie mieszkał z matką, a ona nie chciała tak łatwo oddać syna. A dokładniej, w ogóle nie chciała go oddać.

Na początku po prostu mnie nie akceptowała, ignorowała. A potem, kiedy powiedzieliśmy jej o naszych planach przeprowadzki, spoliczkowała mnie. To było dla mnie niespodziewane. Marek stanął w mojej obronie, co jeszcze bardziej zirytowało teściową. Wciąż nie zdecydowaliśmy, gdzie będziemy mieszkać. Pomieszkiwaliśmy albo u dziadków, albo u jego mamy. Ta niepewność bardzo nas irytowała.
Pewnego dnia moi rodzice przyjechali w odwiedziny. Wtedy zaczął się cały ten horror. Teściowa zaczęła krzyczeć nie tylko na mnie, ale też na moich rodziców. Powiedziała, że nasza nieszczęsna rodzina zrujnowała jej życie i odebrała jej jedynego syna. Potem krzyczała , że Marek i ja jesteśmy bratem i siostrą.

Byliśmy zszokowani tymi słowami. Nie wiedzieliśmy, czy to prawda, czy kłamstwo. Poszłyśmy z mamą do domu, a Marek został z matką. Następnego dnia chciałam porozmawiać z teściową i dowiedzieć się prawdy. Byłam pewna, że zmyśliła to wszystko, żeby się mnie pozbyć. Moja mama nie mogła uwierzyć, że tata mógł ją zdradzić. Teściowa nie wpuściła mnie tego dnia do domu i nie udało nam się porozmawiać.

Potem spotkałam się z Markiem i nie powiedział mi nic nowego.
Tydzień przed naszym ślubem Marek przyszedł do mnie i powiedział, że musimy się rozstać. Nie wiedziałam, czy to dobra decyzja, ale ją poparłam. Następnego dnia wyjechałam z rodzicami do miasta.

Potem przyjeżdżałam na wieś tylko na wakacje, żeby odwiedzić dziadków. Marek ma trójkę dzieci. Mieszka z żoną i dziećmi w domu swojej mamy. Ja też mam  męża i dwójkę dzieci.

Ten temat nie był poruszany w naszej rodzinie, ale ciągle o tym myślę. Czy to prawda, czy nie. I jakie życie mogłabym mieć teraz….

Rate article
Wyznaj Sekret
Ta historia wydarzyła się dawno temu, ale wciąż ją pamiętam.