Kilka dni temu postanowiliśmy z mężem sprzedać nasz samochód. Prawie go nie używamy, jego wartość tylko spada, a potrzebujemy pieniędzy na studia naszego starszego syna. Zaczęłam zamieszczać ogłoszenia na różnych grupach internetowych.
Wczoraj obudził mnie telefon od teściowej. Nie wiem, jak dowiedziała się o sprzedaży, bo nie wie, jak korzystać z internetu. Myślała, że sprzedajemy samochód, żeby kupić nowszy i lepszy. Wyjaśniłam jej, że tak nie jest. Po prostu potrzebujemy pieniędzy. Zastanawiała się nad czymś. Miałam nadzieję, że zaoferuje jakąś pomoc. Ale nie. Wymyśliła lepszą opcję. Poprosiła, żebyśmy nie sprzedawali samochodu, tylko oddali go jej zięciowi. On potrzebuje go bardziej niż my. Wiesz, nawet nie byłam zaskoczona tym pomysłem.
Spokojnie wytłumaczyłam jej, że potrzebujemy pieniędzy na studia. A poza tym mieszkamy w różnych częściach kraju, jak ona to sobie wyobraża? Oczywiście miała wiele opcji, jak przetransportować samochód. Zignorowała moje argumenty, że potrzebujemy pieniędzy i nadal obstawała przy swoim.
Potem zapytałam ją, dlaczego mielibyśmy oddać nasz samochód osobie, którą widujemy sporadycznie. Ogólnie rzecz biorąc, nie doszłyśmy do porozumienia, pożegnałyśmy się i postanowiłam zapomnieć o tej sytuacji i iść spać. Ale to się nie udało. Przypomniała sobie o mnie siostra mojego męża siostra, która od kilku lat do mnie nie dzwoniła. Zaczęła rozmowę w bardzo oryginalny sposób:
- Nie potrzebujemy waszego grata. Ale kiedy go sprzedacie, przyślijcie nam trochę pieniędzy na naprawę naszego samochodu.
Zdębiałam . Jakie pieniądze ? Jaki samochód? Poszukajcie pracy i zarabiajcie własne pieniądze!. Wyłączyłam telefon i wróciłam do spania.
Rozmawialiśmy z mężem o tej sytuacji kilka razy i nadal nie rozumiemy, dlaczego musimy oddać im połowę pieniędzy Nigdy nie pożyczyliśmy od nich ani grosza i oni nigdy nie dali nam ani grosza. Jakie są motywacje ludzi, którzy tak bezczelnie żądają pieniędzy?




