Ta historia przydarzyła mi się niedawno. Urodziłam syna i byłam w trudnej sytuacji finansowej. Moi krewni nie są zamożni, więc nie oczekiwałam pomocy, a oni nie spieszyli się z pomocą. Nie miałam z kim zostawić dziecka, więc nie mogłam iść do pracy.
Podczas spaceru z synem znalazłam złotą bransoletkę. Na początku bardzo mnie kusiło, by po prostu pójść do lombardu i zdobyć pieniądze, których tak bardzo potrzebowałam. Ale sumienie wzięło górę i napisałam ogłoszenie, że znalazłam bransoletkę. Jeśli dokładnie opiszą, jak wygląda, dam im ją tak po prostu.
Wieczorem zadzwoniła do mnie pewna kobieta. Po opisie od razu wiedziałam, że to jej bransoletka. Umówiłyśmy się na spotkanie następnego dnia. Poznałyśmy się i okazało się, że kobieta jest właścicielką centrum psychologicznego. W dowód wdzięczności podarowała mi bon na usługi psychologiczne. Nawet nie wiedziałem, że takie bony istnieją. Postanowiłam pójść i spróbować.
Tak zaczęłam uczęszczać na sesje. Bardzo mi się tam spodobało. Tam zapomniałam o wszystkich swoich problemach. Dodatkowo w ośrodku była niania dla dziecka, która zajmowała się moim synem, gdy ja byłam na sesjach. Później zaczęłam jeszcze bardziej zagłębiać się w psychologię, to było bardzo wciągające. Zaczęłam oglądać różne filmy, czytać książki o psychologii i uczęszczać na szkolenia. Zdecydowałem się pójść na studia zaoczne i studiować psychologię.
Obecnie pracuję w tym centrum jako wiodący specjalista. Jestem bardzo ceniona i szanowana w zespole. Jestem wdzięczna za możliwość sprawdzenia się. Gdyby nie ta pomoc, kto wie, jak potoczyłoby się moje życie.
Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę pracować jako psycholog, to bym się roześmiała. Ale moja dobroć wróciła do mnie dziesięciokrotnie.




