W przedszkolu, w którym pracuję miała miejsce nieprzyjemna sytuacja

W przedszkolu, w którym pracuję  miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Jedno z dzieci wyłamało drzwiczki swojej szafki. Podczas gdy ja pomagałam  pozostałym dzieciom się rozebrać, Marek zaczął się ” huśtać” na drzwiczkach swojej szafki. Moje słowa, że nie powinien tego robić, nie docierały do niego. “Zrozumiał” to dopiero, gdy usłyszał chrupnięcie, jeden zawias puścił.
Dobrze, że dziecku nic się nie stało. Ale to nie zmniejszyło problemów. Teraz pytanie brzmiało, kto to naprawi?

W naszym przedszkolu nie ma nikogo, kto zajmuje się naprawami. Gdy dzieje się coś poważnego, wzywamy firmę, z którą mamy podpisaną umowę. Jednak to nie należało do gatunku tych poważnych zdarzeń.

Logiczne było, że zwróciłam się więc o pomoc do ojca rozrabiaki, który wyłamał drzwi. Mężczyzna nie był zadowolony, mruczał coś, ale zgodził się kupić elementy mocujące i naprawić drzwi.

Minęło jednak kilka dni, a ojca Marka nie było widać na “horyzoncie”. Matka chłopca przyszła po niego, ale tylko wzruszyła ramionami, gdy pytałam o naprawę.

Kilka dni później ojciec Marka w końcu pojawił się w przedszkolu. Zapytałam go ponownie, kiedy naprawi szafkę. Odpowiedział:

– Czy ja też mam dzwonić do Pani, gdy w domu zepsują mi się drzwi?

Mogłam tylko przeprosić za moją natrętną prośbę, rozumiałam  –  ojciec nie zamierzał odpowiadać za czyny swojego syna. Ojciec uznał, że kobiety powinny brać narzędzia i naprawiać drzwi, których nie zepsuły. Poza tym, to nie należy to do zakresu naszych obowiązków i nie otrzymamy za to dodatkowego wynagrodzenia.

Inny ojciec, który był świadkiem naszej ostatniej rozmowy, pomógł. Następnego dnia przyszedł z narzędziami i elementami złącznymi, które znalazł w swoim garażu i naprawił wszystko w 15 minut.

Chciałabym, aby było więcej ludzi, którzy byliby gotowi poświęcić trochę czasu i wysiłku, aby naprawić to, co zepsuły ich dzieci.

Rate article
Wyznaj Sekret
W przedszkolu, w którym pracuję miała miejsce nieprzyjemna sytuacja