Jak wszyscy, byłam pewna, że moja matka kocha nas tak samo i nie pozwoli żadnej z nas skrzywdzić . Historia mojej rodziny jest całkowitym przeciwieństwem tego stwierdzenia.
Było nas dwie – ja i moja starsza siostra Magda. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale byłam kochana mniej niż moja starsza siostra.
Kiedy dorosłam, zamieszkałam w mieście, a moja siostra została z mamą na wsi. Za każdym razem, gdy je odwiedzałam, przywoziłam im prezenty, czasem wysyłałam pieniądze. Prezenty dla mnie od matki można policzyć na palcach jednej ręki. Nie wspominając o pomocy i wsparciu.
Jej wymówką było to, że Magda potrzebowała pomocy. Zawsze.
-Ma kredyt, chcą nowy samochód, albo jej dziećmi trzeba się zająć.
O moich dzieciach nikt nawet nie pomyślał. Moja mama nigdy nie zapytała mnie, czy zabrać dzieci na weekend do siebie, żebyśmy mogli z mężem odpocząć, czy potrzebujemy pomocy.
Teraz mam 50 lat, a moja matka 80. Jest już bardzo słaba, więc często jeżdżę do niej z synem i pomagam jej w pracach domowych. Nawet nie pyta, jak się czujemy i co u nas. Wie tylko, co powiedzieć o swojej ulubionej córce i wnuczce.
Tak się złożyło, że moja mama oddała całą swoją emeryturę mojej siostrze i nie miała pieniędzy na opał. Mówiłam jej, że nie powinna dawać jej tych pieniędzy, wtedy starczyłoby jej na ogrzanie domu, ale mnie nie posłuchała. Teraz siedzi bez opału i prosi mnie, żebym kupiła jej trochę drewna albo wzięła ją do siebie, żeby przetrwała zimę. Oczywiście nie mam nic przeciwko, ale mój mąż nie chce jej u nas.
-Dlaczego mielibyśmy jej cokolwiek kupować lub ją przyjmować, skoro od lat nie pytała, co u nas słychać ani czy czegoś nam brakuje? Dla kogo była tak miła? Niech prosi ich o pomoc – powiedział mój mąż.
Z jednej strony się z nim zgadzam, bo całe życie tęskniłam za jej miłością, ale nie mogę zostawić matki w zimnym domu.
Co mam zrobić?




