Pewnego dnia, kiedy wróciliśmy z wakacji, na drzwiach zastaliśmy kartkę :
Już tu nie mieszkacie. Mama was nie chce. Wasze rzeczy są w mieszkaniu naprzeciwko. Siostra.
Próbowaliśmy otworzyć drzwi, ale nasz klucz nie pasował, potem zadzwoniliśmy do matki mojego męża, ale nas zignorowała, więc poszliśmy do domu sąsiadów po nasze rzeczy.
– Nie martwcie się. Może coś ją zdenerwowało, niedługo jej przejdzie i wrócicie, ona was bardzo kocha! – powiedziała sąsiadka. Podziękowaliśmy jej za wsparcie i udaliśmy się do domu naszych przyjaciół.
Nie mogliśmy zrozumieć, co się stało. Mieszkaliśmy z matką mojego męża, nigdy nie mieliśmy żadnych konfliktów. Kupowaliśmy artykuły spożywcze, płaciliśmy za wszystkie media, sprzątaliśmy i robiliśmy prawie wszystko, kupiliśmy nowe meble i remontowaliśmy. Przez długi czas próbowaliśmy się z nią skontaktować, ale kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, zdecydowaliśmy się wziąć kredyt hipoteczny.
Od tego czasu minęło pięć lat. Przez cały ten czas nie odezwał się do nas żaden krewny mojego męża. Pogodziliśmy się już z tym… i wtedy dostaliśmy telefon od siostry mojego męża z prośbą, żeby mąż wymeldował się z mieszkania, w którym mieszkaliśmy, bo chcą je sprzedać. Na początku chcieliśmy być dla nich niemili i odmówić, ale potem zdaliśmy sobie sprawę, że to dziecinne.
Potem minął kolejny rok i nie mieliśmy już z nimi kontaktu.
Jak myślisz, co takiego zrobiliśmy, że przez 5 lat nie powiedziano nam, dlaczego zostaliśmy eksmitowani z mieszkania?




